Według Agi

książki, filmy, podróże, koty i takie tam różne...

Wpisy

  • piątek, 28 października 2011
  • piątek, 21 października 2011
  • czwartek, 20 października 2011
    • Obserwacje, Jane Harris

      Zdjęcie obok to ostatnie już wspomnienie niedawnego błogostanu. Zanim całkiem zapomnę o treści, w paru słowach chciałabym wspomnieć o czytanych jeszcze na plaży "Obserwacjach".

      Książka Jane Harris jest z założenia pastiżem powieści wiktoriańskiej i muszę przyznać, że dość udanym. Główna bohaterka, młoda dziewczyna o imieniu Bessy, trafia przypadkiem do starego "zamku", a że akurat pani na włościach - Arabella potrzebuje nowej służącej, a sama Bessy właśnie szuka pracy drogi tych dwóch pań splatają się na dłuższą chwilę. Nowa chlebodawczyni wydaje wprawdzie dziwne polecenia i ma lekkie zachwiania nastrojów, ale to nie zraża młodej służącej. Bessy, na życzenie pani, posłusznie pisze dziennik, a jednocześnie przeprowadza na własną rękę małe śledztwo, aby dowiedzieć się, jakie tajemnice kryją się za dziwnym zachowaniem Arabelli.
      Po kilku tygodniach nieobecności do "zamku" powraca mąż Arabelli, a niewinna z pozoru zabawa w duchy wywołuje szereg dramatycznych zdarzeń... Wiem, że niewiele w tym opisie treści, ale nie chcę zdradzać za dużo tym, którzy zamierzają po tę lekturę sięgnąć.

      Z początku dziwił mnie potoczny, niedbały język powieści, ale szybko okazało się, że to celowy zabieg autorki, mający za zadanie ukazać zmiany zachodzące w charakterze służącej. Opowiedziana historia jest ciekawa i niebanalna - wbrew moim lekkim obawom na arenę nie wkroczył wymarzony przez Bessy książę na białym koniu zmieniając całą historię w zwykły romans. A i samo zakończenie okazało się ciekawe. Generalnie czytałam książkę z przyjemnością, ale bez większych uniesień. Można się skusić.

      Ocena: +4/6 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      czwartek, 20 października 2011 16:15
  • środa, 05 października 2011
    • Ines, pani mej duszy, Isabel Allende

      To moje pierwsze spotkanie z twórczością Isabel Allende, do tej pory oglądałam jedynie film "Dom duchów" nakręcony na podstawie jej powieści, który mnie zachwycił. Aż wstyd się przyznać, wiem.

      W tej nad wyraz interesującej książce Allende przedstawiła zbeletryzowane losy Ines Suarez: Hiszpanki, która towarzyszyła swoim rodakom w podboju Ameryki Południowej i założeniu Chile oraz jego stolicy Santiago w pierwszej połowie szesnastego wieku. Osią powieści autorka uczyniła barwne życie tej niezwykłej kobiety w trudnych, ale jakże fascynująch czasach. Tłem niniejszej biografii jest ta mniej różowa strona konkwisty, czyli okrutne i długotrwałe walki z Indianami: mordowanie, gwałcenie kobiet, zniewolenie i zmuszanie tysięcy ludzi do ciężkiej pracy. A wszystko w imię Kościoła i hiszpańskiej korony...

      Książka napisana została w formie kroniki, której narratorką jest sama Ines. Osobiście i po kobiecemu opisuje wydarzenia, w których brała udział u boku mężczyzn swojego życia. Podczas gdy oni walczyli, mordowali i zawierali przymierza, ona wraz z innymi kobietami budowała domowe ogniska, dbała o rośliny i zwierzęta oraz troszczyła się o codzienność. Słowem tworzyła zalążki nowego państwa na obcej ziemi. Wielką wagę nadaje przy tym emocjom i uczuciom, takim jak zazdrość i nienawiść, które często kierowały poczynaniami hiszpańskich zdobywców. Spodobała mi się ta kobieca wersja światowej historii, o której oficjalne przekazy oraz słynni kronikarze często lubią zpominać.

      Jako lektura na plażę powieść ta spisała się znakomicie: sporo się dowiedziałam i ciężko się było oderwać :))

      Ocena: 5/6

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Ines, pani mej duszy, Isabel Allende”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      środa, 05 października 2011 20:12
  • wtorek, 04 października 2011

Zakładki

Kanał informacyjny