Według Agi

książki, filmy, podróże, koty i takie tam różne...

Wpisy

  • czwartek, 28 października 2010
  • niedziela, 24 października 2010
    • Pierwsze urodziny

      W zasadzie, to już w czwartek, 21 października, minął pierwszy rok według agi. Początkowo nieśmiałe i  nieporadne, blogowanie weszło mi w krew i stało się nałogiem. Zarówno własne pisanie, jak i czytanie Waszych blogów. Niektórych regularnie, innych od czasu do czasu.
      Blogowe uzależnienie ma wiele zalet:

      - Poznałam wirtualnie wiele blogowiczek i kilku blogowiczów :)

      - Odkryłam mnóstwo ciekawych książek, a co jeszcze fajniejsze: niemalże codziennie dochodzą nowe.

      - Wstąpiłam do blogowego świata, który - trudno w to uwierzyć - przed rokiem niemalże dla mnie nie istniał.

      - No i Wasze komentarze - dla mnie to wisienka na torcie!

      Jestem ciekawa ile osób tu zagląda i wymyśliłam sposób, by to sprawdzić :)

      Wśród osób, które do środy wieczór (powiedzmy do 20.00) zostawią komentarz, rozlosuję trzy zakładki. Oto one:

      Sto lat!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (7) Pokaż komentarze do wpisu „Pierwsze urodziny ”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      niedziela, 24 października 2010 15:32
    • Moje Korfu

      W tak zwanym międzyczasie upłynęły dwa tygodnie od powrotu z wyspy. Tym przyjemniej było przejrzeć ponad dwieście zdjęć i wybrać kilka, które ukażą jednocześnie piękno i różnorodność Korfu. Z pewnością jest to miejsce, które warto odwiedzić. Zielona, kwitnąca wyspa, którą trzeba koniecznie objechać samochodem (jej długość to 60 km, a szerokość między 4 a 40 km, ale za to 217 km wybrzeża :), choć nie jest to łatwe zadanie, gdyż drogi są w większości wąskie i bardzo kręte. Ale praktycznie za każdym zakrętem otwierają się naszym oczom przepiękne widoki - jako nagroda za podniesiony poziom adrenaliny. Odwiedziliśmy Korfu poza sezonem, co pozwoliło nam uniknąć tłumu innych urlopowiczów oraz niejednokrotnie nawiązać rozmowę ze zrelaksowanymi "tubylcami". Na początku października, w dzień było ok. 26-28°C. To dla nas idealna pogoda: i na plażę, i do zwiedzania. Nocą chłodniej, przyjemne 15°C gwarantowały dobry sen.

      A zatem - zapraszam na wycieczkę po Korfu:

      Mieszkaliśmy w malutkim (15 pokoi), rodzinnym hotelu na końcu świata. Taki mieliśmy widok z okna. Morze widziałam leżąc na łóżku. Szum fal kołysał nas do snu i budził rano - czego chcieć więcej?

      Podczas jedynego deszczowego dnia objechaliśmy znaczną część wyspy (ze względu na stan dróg i zakręty, podróż trwa dużo dłużej, niż pokonanie takiej samej odległości np. w Polsce). Północno-zachodnia część wyspy nie oferuje wprawdzie szerokich, piaszczystych plaż, ale posiada kilka innych walorów...

      Na Korfu warto zwiedzić Achillion, pałac cesarzowej Sissi, zbudowany na jej życzenie w latach 1889 - 1891. Przygotowane dla turystów audio-przewodniki (m.in. po angielsku lub niemiecku) prowadzą nas przez kolejne sale dostarczając nie tylko informacji o eksponatach, ale i o życiu Sissi i jej rodziny. Z ogrodów pałacowych rozciągają się przepiękne widoki.

      Jednak to, z czym najbardziej kojarzę Grecję, to błękit nieba, turkus morza i szerokie plaże.

      Ostatnie, pożegnalne zdjęcie naszej ulubionej plaży.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Moje Korfu”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      niedziela, 24 października 2010 14:50
    • Zasada trzech dni, Josie Lloyd & Emlyn Rees

      Święta Bożego Narodzenia to wyjątkowy czas w roku. Szczególnie piękny, jeśli spędza się go w gronie kochającej rodziny, przy suto zastawionym stole i z radością towarzyszącą odpakowywaniu prezentów od najbliższych. To wersja idealna.

      Problem pojawia się wtedy, gdy członków rodziny łączą jedynie negatywne emocje i uczucia i gdy absolutnie nikt z zebranych nie ma najmniejszej ochoty na wspólne świętowanie. Dorośli (dwójka rodzeństwa i ich partnerzy) żywią do siebie niechęć, nienawiść, głęboko skrywane urazy lub, w najlepszym wypadku, obojętność. Do tego dochodzi trójka zdezorientowanych dzieciaków, walczących o miłość i uwagę dorosłych oraz senior rodu, dla którego najważniejsze jest stwarzanie pozorów. Jeśli do tego dodać kochankę jednego z mężczyzn, przystojnego właściciela łodzi oraz śnieżną burzę, która uwięziła osoby dramatu na małej wyspie - to mamy wszystkie elementy, z których panie Lloyd i Rees stworzyły swoją powieść. Dodać do tego można jeszcze mieszankę uczuć i niebezpieczne wyprawy do nieczynnej kopalni i w ten sposób otrzymamy Zasadę trzech dni.

      Czyta się szybko, łatwo i przyjemnie. Jednak w pamięci czytelnika nie pozostaje nic wartościowego. Ale może powieść ta pomoże przetrwać rodzinne Święta - w myśl zasady: inni mają gorzej :))

      Ocena: 3/6

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      niedziela, 24 października 2010 13:28
  • sobota, 16 października 2010
    • Biblioteczne łupy

      Po prostu MUSZĘ się pochwalić, bo inaczej pęknę. Poszłam TYLKO oddać, bo na półce jeszcze cztery książki, wypożyczone we wrześniu, czekają oraz cała masa własnych. Ale wiecie, jak to jest. Wiecie, prawda? Ja tylko zerknę, co nowego... I jak się zapuściłam między regały z polską literaturą, to przepadłam. A do domu powędrowałam z dziecięcioma (!!!) książkami. Ale oceńcie sami, czy jakikolwiek książkochłon (uwielbiam to słowo) byłby w stanie odmówić?!?! No byłby?

      A te cztery z września, co czekają w kolejce, to:


      LABIRYNT, Kate Mosse
      MIASTO BOGA, Paulo Lins
      PRZESILENIE ZIMOWE, Rosamunde Pilcher
      HANDLARZ KAWĄ, David Liss

      Teraz, to już się nawet na te długie, jesienne wieczory cieszę :))

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (7) Pokaż komentarze do wpisu „Biblioteczne łupy”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      sobota, 16 października 2010 15:54
  • piątek, 15 października 2010
    • Wyspa, Victoria Hislop

      Wiele z Was zna zapewne ten tytuł, bo Właśnie dzięki blogom dowiedziałam się o istnieniu tej książki. Nię będę zatem szczegółowo streszczać opisanej w powieści historii, tylko przedstawię kilka refleksji na jej temat.

      Czytałam Wyspę wprawdzie nie na Krecie, a na Korfu, ale plaża i szum fal stanowiły bardzo autentyczną scenerię i dodatkowo uprzyjemniły lekurę :)
      Przed laty miałam okazję zwiedzić wyspę Spinalonga i pamiętam, że przechadzając się jej uliczkami i zaglądając w okna opuszczonych domów, próbowałam sobie wyobrazić ludzi, którzy zostali tam zesłani. Szkoda, że nie znałam wtedy powieści Hislop. Jej akcja dzieje się bowiem na Spinalondze - wyspie trędowatych, położonej u wybrzeży Krety. Wyspa to historia kilku pokoleń kobiet pochodzących z jednej rodziny. Dwie z nich (nie chcę zdradzać ich imion osobom, które Wyspę zamierzaja dopiego przeczytać) w wyniku choroby trafiają na Spinalongę. 

      I to właśnie ona jest w moich oczach główną bohaterką książki. Niezwykłe, niemalże magiczne miejsce okryte złą sławą i wywołujące lęk u mieszkańców Krety. Jednak okazuje się, że mieszkańcy wyspy, mimo choroby, z którą przyszło im się zmierzyć, tworzą małą społeczność z własnymi problemami i radościami - prowadzą normalne życie. Widmo trądu chroni ich przed okropnościami drugiej wojny światowej, a pomysłowość i ciężka praca owocuje dobrobytem, którego zazdroszczą wyspiarzom ludzie ze stałego lądu. Dla wielu jej mieszkańców Wyspa staje się szczęśliwym domem, który, wbrew wcześniejszym przewidywaniom, będą musieli pewnego dnia opuścić. 

      Powieść Hislop jest historią wyjątkowego miejsca oraz wyjątkowej rodziny. Poznajemy szereg barwnych i różnorodnych postaci, których losy w przedziwny sposób są ze sobą powiązane, a każda decyzja niesie za sobą konsekwencje - jak w życiu. Powieść napisana pięknym językiem (brawo dla tłumaczki) zagwarantuje przyjemne chwile. Polecam.

      Ocena: +5/6

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Wyspa, Victoria Hislop”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      piątek, 15 października 2010 14:32
  • środa, 13 października 2010
    • The social network

      Byłam wczoraj w kinie na filmie, którego polska premiera za dwa dni i na który z całą pewnością warto się wybrać. Dlaczego?
      Opowiada on historię powstania najsłynniejszego portalu społecznościowego - facebooka oraz jego twórcy - ekscentrycznego i genialnego Marka Zuckerberga. Smaczku produkcji dodają dwa fakty: Zukerberg nie brał udziału w pracy nad filmem - scenariusz powstał głównie w oparciu o dokumenty sądowe, a reżyserem całego przedsięwzięcia jest David Fincher, twórca takich filmów, jak "Siedem", "Podziemny krąg" czy "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona".

      O głównym bohaterze można powiedzieć wiele i różnie oceniać jego postepowanie. Z mężem doszliśmy do wniosku, że każdy olbrzymi sukces ponosi ze sobą ofiary. Albo myślisz o sobie i o swoim projekcie i zostajesz miliarderem, albo do końca życia jesteś makrelą :) Co nie oznacza, że pochwalam decyzje Marka. Zukerberg osiągnął jedyny w swoim rodzaju sukces na całym świecie, którego rozmach porównać można chyba tylko z Microsoftem i Billem Gatesem.

      Jeśli chodzi o sam film, to jest on zrobiony po mistrzowsku: szybki, zabawny, inteligentny i do bólu współczesny. Gwarantuje świetne spędzenie dwóch godzin przed ekanem. Polecam.

      Ocena: 6/6

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „The social network”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      środa, 13 października 2010 13:23
  • wtorek, 12 października 2010
    • Gwiazda Mórz, Joseph O'Connor

      Jest zima 1847 roku. Setki zdesperowanych Irlandczyków, kobiet, mężczyzn i dzieci, wyruszają na pokładzie tytułowej Gwiazdy Mórz w trzytygodniową podróż do Nowego Jorku. Na statku przebywają zarówno bogaci pasażerowie pierwszej klasy, pławiący się w luksusie, jak i cała masa "nędzarzy" - ubogich chłopów, których w ową niebezpieczną podróż wysłał głód panujący w ojczyźnie. Ci ostatni odbywają ten rejs w katastrofalnych warunkach sanitarnych, zagrożeni nie tylko głodem, ale i wieloma chorobami. Mimo tych różnic, wszystkich pasażerów łączy nadzieja na rozpoczęcie nowego, lepszego, życia na Ziemi Obiecanej.

      Powieść O'Connera jest wielowątkowa. Dopuszcza on do głosu wielu swoich bohaterów i ich niesamowite biografie, których wspólnym mianownikiem jest obecność na statku. Poprzez historie kilku rodzin z różnych warstw społecznych poznajemy Irlandię. Ich codzienne problemy, miłości, popełnione zdrady i przestępstwa, życiowe misje. Na pokładzie Gwiazdy losy niektórych jej pasażerów w zaskakujący sposób splatają się ze sobą. Dochodzi do nieoczekiwanych spotkań, ostatecznych rozrachunków.

      Książka ta bardzo mi się podobała i serdecznie ją polecam. Zwłaszcza osobom zainteresowanym historią Irlandii. Ale także wszystkim, którzy lubią zgłębić się w dobrze napisaną, pasjonującą lekturę.

      Ocena: 6/6 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Gwiazda Mórz, Joseph O'Connor”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      wtorek, 12 października 2010 17:52
  • niedziela, 10 października 2010
    • Koty z Korfu

      Grecja słynie między innymi z faktu, że roi się tam od kotów. Tych pięknych, oswojonych i zadbanych, ale niestety także od Tych dzikich, wygłodzonych i chorych, które miejscowi traktują po prostu okropnie. Dla takiej kociary jak ja, częste, niestety, spotkania z tą drugą grupą, nie należały do łatwych. Ale, jak stwierdził mąż: jesteśmy zgodni, że nie mogę uratować wszystkich kotów na Korfu. No, nie mogę. Ale uratowałam jednego i kilkanaście nakarmiłam, mając zawsze w wynajętym aucie puszkę z jedzeniem dla kotów :)


      Nie potrafię sobie wytłumaczyć stosunku Greków do kotów i psów. Wiem, że to inna kultura i inne podejście, ale nasłuchałam się od miejscowych miłośników zwierząt takich historii, że aż strach. A przy tym, Grecy to tacy mili, weseli i otwarci ludzie - nie rozumiem. Naprawdę nie rozumiem. Podam jeden przykład, a potem już będą zdjęcia. Właściciel naszego hotelu posiada kota: piękny, rudy z błyszczącą sierścią - koci ideał po prostu. A już pierwszego wieczoru z krzaków na hotelowym parkingu dobiegł mnie przeraźliwy koci pisk, po czym wyszła z nich mała kocia sierota. Wygłodniała strasznie, porwała, mimo początkowego lęku, pozostałą z podróży kanapkę, a po posiłku zaczęła się miziać, włazić na mnie i domagać pieszczot. Zauważyłam wtedy, że jest ślepa. Na jedno oko w 100%, drugiego nie byłam pewna. Drugiego wieczoru kocię przyszło do mnie zakrwawione, a jego rozpaczliwego miauczenia nie dało się nie słyszeć. No więc pytam właściciela, czyje to zwierzę i jak mu pomóc. No i usłyszałam, że to dzikie, brzydkie, na pewno chore i ble. A w ogóle, to pełno tego tu biega. Jego kot jest dobry i mądry, a te dzikie, to w ogóle szkoda słow.... Mi też słów zabrakło.
      Kocię z krzaków trafiło do weterynarza, a potem do osoby pomagającej na wyspie zwierzętom (takich osób jest na Korfu przynajmniej kilka: Angielki, Niemki, Holenderki....). Zwierzątko miało szczęście. Ale ile jest takich kotów, którym go zabraknie? W dodatku idzie zima: zabraknie turystów dokarmiających zwirzaki, zabraknie resztek z hoteli i restauracji - strach pomyśleć....

      Ale dość narzekań. Są na wyspie także szczęśliwe futrzaki, które udowodniły, że są zwierzętami typowo stadnymi. Oto przykłady:

      Niedaleko naszego hotelu jest sklep prowadzony przez sympatyczną Angielkę. A przed sklepem mieszka kocia gromada. Dokarmiałam ją, głaskałam i fotografowałam oczywiście. Wszystkie się do właścicielki sklepu "przypałętały", a ona nie ma serca ich przepędzić, no i tak sobie mieszkają. Najpierw kilka zdjęć grupowych:

      To mama z trójką maluchów, pod czujnycm okiem ojca (chyba) przed wejściem do sklepu.

      A teraz przedstawiam członków klanu (nie wszystkich!), w różnych pozach :)

      Z zaskoczenia:

      Z gracją:

      Z bliska:

      Z ciekawością:

      Ten mały grafitowy był moim absolutnym faworytem.
      Najchętniej zabrałabym go ze sobą...


      Z lekką obawą:

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Koty z Korfu”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      niedziela, 10 października 2010 15:14
  • piątek, 01 października 2010

Zakładki

Kanał informacyjny