Według Agi

książki, filmy, podróże, koty i takie tam różne...

Wpisy

  • czwartek, 26 sierpnia 2010
    • Pomysł na wyzwanie

      Wspomniałam o nim przy okazji wyzwania rosyjskiego, ale jakoś nie było odzewu z Waszej strony. A że pomysł nie chce wylecieć mi z głowy, pomyślałam, że zapytam ponownie:

      Co sądzicie na temat wyzwania literackiego, którego mottem byłoby dwudziestolecie międzywojenne
      Dokładnie rzecz ujmując, książki w tym czasie napisane, albo takie, których akcja rozgrywa się w międzywojniu. Spontanicznie, wśród znanych mi pozycji, wpadają mi do głowy: Kariera Nikodema Dyzmy, Czarny obelisk, Maria i Magdalena, Śmierć w Breslau... Dwudziestolecie to mój absolutnie ulubiony okres w historii i z wielką chęcią poznałabym inne książki dotyczące tego przełomowego okresu.

      Co o tym sądzicie?

      P.S. Dodam tylko, że ja kompletnie nie wiem, jak się takie wyzwanie technicznie realizuje... Ktoś by się podjął?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (11) Pokaż komentarze do wpisu „Pomysł na wyzwanie”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      czwartek, 26 sierpnia 2010 11:00
  • wtorek, 24 sierpnia 2010
    • Pamiątki antysemity, Gregor von Rezzori

      Pamiątki antysemity to w moich oczach książka, po którą z całą pewnością warto sięgnąć. I dlatego uczynię coś, czego do tej pory nie zrobiłam ani razu. Zamiast pisać własną recenzję (nie jestem pewna czy podołam) zacytuję fragment recenzji pana Pawła Smoleńskiego z Gazety Wyborczej:

      "Pamiątki antysemity" to książka kunsztowna, świadomie nieco archaiczna (liczne, intrygujące odwołania do wielkich powieści XX w.), lecz za to nasycona szczegółem jak najlepszy współczesny reportaż. Ma w sobie klimat wielonarodowej Europy oraz coś autobiograficznego i może dlatego jest tak autentyczna. Opisuje historię chłopięcej przyjaźni z niezwykle utalentowanym żydowskim chłopcem (ciotka pisarza zafascynowana umiejętnościami muzycznymi nastolatka, które spowodowały, iż raz po raz łamała reguły domowego rozkładu dnia i rytuału, wcale nie przestała sekundować swojemu mężowi w powtarzaniu antysemickich bredni), inicjację erotyczną autora, młodzieńcze miłości, wreszcie małżeństwo z Żydówką. Dzieje się przez kilka dziesiątków lat, w demokracji, ale też w hitlerowskim totalitaryzmie, w Bukareszcie, w Wiedniu, w powojennym Rzymie.

      Zadzam się z panem Smoleńskim w zupełności. Aczkolwiek momentami miałam problemy ze zrozumieniem "co poeta miał na myśli...", musiałam dane zdanie przeczytać po raz drugi lub trzeci. Kilka razy troszkę mi się nudziło. Ale i tak książkę, jako pozycję wyjątkowo wartościową, serdecznie polecam.

      Ocena: +5/6

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Pamiątki antysemity, Gregor von Rezzori ”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      wtorek, 24 sierpnia 2010 14:50
  • poniedziałek, 23 sierpnia 2010
    • Podróż Enrique, Sonia Nazario

      Nie jest łatwo pisać o tej książce. Niełatwo, bo mój stosunek do niej nie jest jednoznaczny. Z jednej strony Sonia Nazario świetnie i niezwykle dokładnie udokumentowała dramatyczny proceder, w wynku którego rokrocznie umierają setki ludzi, a tysiące stają się ofiarami przemocy. Chodzi o falę imigrantów podążających z Północnych krajów Ameryki Łacińskiej do USA na dachach pociągów towarowych, by następnie nielegalnie pokonać granicę na Rio Grande. Z drugiej strony język oraz styl, jakimi posłużyła się autorka, pozostawia wiele do życzenia.

      Ale najpierw o samej historii. Tytułowy bohater -siedemnastoletni Enrique - wyrusza z Hondurasu do Stanów, aby onaleźć swoją mamę, która opuściła ojczyznę, gdy chłopiec miał zaledwie pięć lat. Po wyjeździe matki pomieszkiwał u ojca, babci, wujka. Nigdzie nie czuł się kochany i chciany. Brakowało mu ciepła i bliskości. Pieniądze przysyłane nieregularnie przez matkę tylko częściowo pokrywały koszty utrzymania jego i siostry. Enrique popada w konflikt z prawem, zaczyna wąchać klej i sprawiać problemy krewnym, u których mieszka. Jedyną osobą, która go rozumie jest Maria Isabel. Młodzi stają się parą, Maria zachodzi w ciążę. Mimo to powodowany tęsknotą za matką i ogromną chęcią jej ponownego zobaczenia Enrique podejmuje ryzyko i wyrusza w trwającą wiele miesięcy wyjątkowo niebezpieczną podróż. Zagrożenie dla chłopca stanowią uzbrojone gangi, służby graniczne, policja, pociągi, którymi podróżuje, zimno, głód, choroby. Lista ta jest bardzo długa. Ale udaje mu się. Za siódmym razem, po przebyciu setek kilometrów, dociera do matki. Jednak życie z nią i kilkoma innymi imigrantami pod jednym dachem jest dalekie od wyobrażeń Enrique. Skrywane od lat emocje znajdują swoje ujście i wywołują konflikty, sprawiają, że stosunki między matką i synem stają się niezwykle trudne.
      Enrique przez kilka lat ciężko pracuje i odkłada pięniądze na opłacenie przemytnika dla Marii Isabel. Przyjeżdża ona do Stanów zostawiając u krewnych ich kilkuletnią córeczkę. Historia się powtarza.

      Nie mam wątpliwości, że praca, którą Nazario wykonała oraz zebrane przez nią informacje są niezwykle ważne i istotne. Fakt, iż jej książka stała się bestsellerem, z pewnością zwrócił uwagę społeczeństwa, a może nawet i polityków, na beznadziejną sytuację setek tysięcy imigrantów. Zjawisko, które opisała autorka, ponosi za sobą tysiące ofiar i ma ogromne konsekwencje gospodarcze i społeczne nie tylko dla samych imigrantów i ich rodzin, ale także dla Stanów Zjednoczonych, jak i dla krajów, z których pochodzą uciekinierzy. Dokładna analiza tych konsekwencji, dość szczegółowa próba wyjaśnienia skomplikowanych emocji towarzyszących dezyzji o wyjeździe oraz przedstawienie poroblemu z perspektywy dzieci i rodziców to bez wątpienia atuty tej książki.

      Nie podobał mi się jednak styl autorki. Podczas podróży Enrique poznajemy również historie dziesiątek innych osób w podobnej sytuacji. Rozprasza to czytelnika i sprawia, że tragizm jego indywidualnej historii przestaje być czymś wyjątkowym. Autorka skupia się nad wyraz chętnie na wielu niepotrzebnych szczegółach i w dodatku czyni to niezwykle nieregularnie. Momentami jej tekst to wyliczanka niekończących się przykładów tragicznych historii. Książka przypomina wtedy nie do końca sprawnie napisane sprawozdanie z podróży.

      Mimo to uważam, że warto potowarzyszyć Enrique w jego podróży.

      Ocena: -5/6

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Podróż Enrique, Sonia Nazario”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 23 sierpnia 2010 11:13
  • wtorek, 17 sierpnia 2010
    • Pamiątki z wakacji

      Warto jeździć nad polskie morze. I to nie tylko z powodów ogólnie znanych i uznanych, jak chociażby nieograniczony dostęp do jodu i gofrów z bitą śmietną. Warto również dlatego, że ostatnimi czsy niemalże w każdej nadbałtyckiej miejscowości można znaleźć stoiska pod tytułem: Tania książka. A to hasło przyciąga mnie jak magnes. Nawet, jeśli narażam się na uszczerbek na zdrowiu, gdyż te stoiska mieszczą się zazwyczaj w przegrzanych, niewietrzonych namiotach.... Ale jakie skarby można tam upolować! Aż oczom swoim nie wierzyłam. Zobaczcie sami:

      1. TROPIKALNE ZWIERZĘ, Pedro Juan Gutierrez
      2. MIDDLESEX, Jeffrey Eugenides
      3. KOLĘDA DLA UMARŁYCH, Patrick Dunne
      4. WÓDKA, Boris Starling
      5. HISTORIA EDGARA, David Wroblewski
      6. CZARNA DZIEWCZYNA, BIAŁA DZIEWCZYNA, Joyce Carol Oates
      7. BAR DOBRYCH LUDZI, J.R. Moehringer
      8. OSTATNI ŚLAD, Charlotte Link

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Pamiątki z wakacji”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      wtorek, 17 sierpnia 2010 09:27
  • poniedziałek, 16 sierpnia 2010
    • Zupa z granatów, Marsha Mehran

      Niniejsza książka Marshy Mehran pojawiła się już na wielu blogach, więc trudno będzie napisać o niej coś odkrywczego. Podzielę się zatem pokrótce moimi wrażeniami polekturowymi.
      Autorka popełniła apetyczną opowieść o trzech siostrach, uciekinierkach z ogarniętego rewolucją Iranu, które próbują ułożyć sobie życie na irlandzkiej prowincji. W tym celu otwierają w miasteczku Ballinacroagh kuszącą zapachami i orientalnym wystrojem Café Babylon i powoli stają się częścią lokalnej społeczności.

      Uwielbiam książki, których tematem są niełatwe, wielowymiarowe, momentami smutne, historie interesujących kobiet. Zupa z granatów jest bardzo smakowita, ale zdecydowanie jej za mało i podświadomie od początku lektury czułam, że nie najem się do syta. Tak to już ze mną jest, że preferuję grubaśnie tomiszcza - wiem wtedy, że uda mi się daną pozycją nasycić. A niecałe trzysta stron (mały format, dość spora trzcionka, w dodatku kilka stron "pochłaniają" przepisy) zdecydowanie nie nasyciło mojego apetytu. Chciałabym więcej historii, wspomnień, smaków, przepisów, postaci....
      No wiem, że jest jeszcze druga część (po którą z pewnością sięgnę), ale i ona pewnie wyda mi się za krótka...

      Ocena: 4/6

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 16 sierpnia 2010 16:33
  • środa, 04 sierpnia 2010
    • Rosja w literaturze

      Moje pierwsze wyzwanie czytelnicze. I to jakie! Od razu trafiłam na kraj, który od lat mnie fascynuje. Czuję ogromną motywację, aby wreszcie sięgnąć po klasyków literatury rosyjskiej.
      Ale po kolei. Ze zdziwieniem, bo człowiek tak gromadzi i gromadzi, że w końcu sam nie wie, co zgromadził (też tak macie?) znalazłam na swoim regale aż sześć książek pasujących do tego wyzwania. Chciałabym przeczytać wszystkie:

      Biała gorączka, Jacek Hugo-Bader
      Imperium, Ryszard Kapuściński
      Miejsce po imperium, Paweł Reszka
      Na imię mi kobieta, Maria Arbatowa
      Oparzenie, Wasilij Aksionow
      Z archipelagu pamięci, Roman Bortnowski

      Do tej listy dochodzi osiem dzieł klasycznych (jak to mówią: lepiej późno niż wcale...), z których jak przeczytam cztery, to będzie dobrze:

      Anna Karenina,  Lew Tołstoj
      Bracia Karamazow, Fiodor Dostojewski
      Doktor Żywago, Borys Pasternak
      Idiota, Fiodor Dostojewski
      Lolita, Vladimir Nabokov
      Trzy siostry, Antoni Czechow
      Wojna i pokój Lew Tołstoj
      Zbrodnia i kara, Fiodor Dostojewski

      No i, jak mi któraś z recenzji innych uczestników szczególnie do gustu przypadnie, także chętnie coś z nowości. Może ta słynna Marinina?

      Tyle planu, zobaczymy jak będzie :)

      P.S. Przy tej okazji tak sobie pomyślałam, a może by tak wyzwanie dotyczące mojego ulubionego okresu w historii, czyli dwudziestolecia międzywojennego? Czyli książki w tym czasie napisane, albo takie, których akcja rozgrywa się w międzywojniu. Co o tym sądzicie?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Rosja w literaturze”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      środa, 04 sierpnia 2010 18:55
    • Nikt kogo znasz, Michelle Richmond

      Mam ostatnimi czasy nieodparte wrażenie, że im więcej nagród i wyróżnień danego autora wydawca zamieszcza na okładce, tym bardziej stara się zatuszować marność danej książki. Tak było przynajmniej i w tym wypadku. Na okładce czytamy, że Michelle Richmond jest zdobywczynią wielu prestiżowych nagród literackich, ale wszystkie je dostała za poprzednią powieść "Rok we mgle".

      Natomiast Nikt kogo znasz to przeciętny kryminał z ambicjami na coś więcej. Główna bohaterka Ellie po dwudziestu latach od tragicznej i nie do końca wyjaśnionej śmierci siostry (genialnej matematyczki), postanawia przeprowadzić własne śledztwo i w końcu odnaleźć mordercę. Pomaga jej w tym (choć nie do końca wiadomo dlaczego) człowiek, który przed laty udając przyjaciela wydobył z Ellie szczegóły tragicznych wydarzeń i na tej podstawie napisał książkę, która stała się bestsellerem i uczyniła go sławnym. Ellie podróżuje, spotyka się z dawnym kochankiem siostry, rozmawia z podejrzanymi i ... No nie będę taka, zakończenia nie zdradzę.

      Mnie ta powieść nużyła i to bardzo. A już najbardziej męczyły nieustannie wtrącane matematyczne wywody. Nie jestem w stanie ocenić ich poprawności, ale cytat: "Jakakolwiek liczba podniesiona do potęgi zerowej równa się zero" (str. 249) pozwala wątpić, czy autorka, tłumaczka bądź redaktorka uważały w podstawówce podczas lekcji matematyki. Dodatkowo zadziwia fakt, że pewna pani magister konsultowała książkę matematycznie. Ciekawe tylko, od czego ta pani magister... Dla mnie to żenada. A szkoda w sumie, taka ładna okładka...

      Ocena: -3/6

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      środa, 04 sierpnia 2010 18:39
  • wtorek, 03 sierpnia 2010
    • Między słowami, Mirosław Salski

      Jakoś tak się złożyło, że to trzecia pod rząd książka polskiego autora przeczytana przeze mnie w ostatnim czasie. No i według mnie plasuje się dokładnie pomiędzy poprzednimi. To znaczy, podobała mi sie bardziej niż Arbuzowy sezon, ale wciągnęła słabiej niż Kobiety z Czerwonych Bagien.

      Między słowami to książka o pisaniu książki. Akcja rozgrywa się w prowincjonalnej do bólu Białej Górze i zawiera, oczywiście, wątek miłosny. Główna bohaterka Ewa przyjeżdża do swojego rodzinnego miasta na zjazd absolwentów dawnego liceum. Spotkanie to ma być kanwą jej nowej powieści, która ma uczynić z Ewy jeszcze sławniejszą pisarkę. W Białej Górze Ewa zostaje na dłużej, zaczyna pracę nad książką, odgrzewa stare znajomości i szczenięcą miłość i przy okazji rozwiązuje kilka zagadek.

      Doprawdy nie wiem, co mam o tej książce napisać. Ot, takie czytadło na plażę. Zabawne momentami. Nic poważnego. Nic po niej nie zostaje. Nic innego nie przychodzi mi do głowy...

      Ocena: +3/6

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Między słowami, Mirosław Salski”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      wtorek, 03 sierpnia 2010 11:36
  • poniedziałek, 02 sierpnia 2010
    • Mazurskie impresje

      To było tylko pięć dni i aż pięć dni. Spokoju, radości, dobrego jedzenia i natury. Gdzie? Oczywiście na Mazurach. A dokładniej w okolicach Ostródy.

      Typowy krajobraz tych terenów: pola, łąki, lasy, niebo... Niby nic nadzwyczjnego, ale jak pięknie!

       

       

       

       

       

       

      Na zdjęciu widać jedno z  najpiękniejszych miejsc, jakie  dotychczas odwiedziłam. Absolutnie  genialne leśne jezioro. Ukryte.  Niemożliwe do znalezienia przez  przypadkowych turystów. Niesamowicie  czysta, pachnąca woda, mnóstwo  ptaków, owadów, jaszczurek, ryb i  innych stworzeń. Cudowne miejsce na  relaks i regenerację. Szkoda, ze tak  daleko...

      Poniżej dowód, że fotografuję także inne zwierzęta, nie tylko ciągle same koty... Mieszkałam w gospodarstwie agroturystycznym - kontakt ze zwierzętami był zaprogramowany :) 

      To jest właśnie podwórko Zapiecka, gospodarstwa agroturystycznego w Idzbarku i jednocześnie dom rodzinny przyjaciółki, którą tam odwiedzałam i która była świetną przewodniczką po okolicznych atrakcjach. Piękne miejsce na wypoczynek i ucieczkę z miasta.

      Na koniec polecam jeszcze wyjątkowe miejsce w Olsztynku. Jak ktoś będzie w okolicach, niech koniecznie zajedzie do Restauracji z Zielonym Piecem. Tam nie tylko można świetnie zjeść, ale i rozkoszować się atmosferą lat minionych i poplotkować z miłą właścicielką.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 02 sierpnia 2010 15:25
    • Koty olsztyńskie

      Najpierw zagadka. Ile kotów ukryło się na zdjęciu?

      Poprawna odpowiedź: 4. Popatrzcie dokładnie:

      Małe podczas zapasów:

      I znudzona nieco, ale uważna, kocia mama:

      Niezwykła to frajda dla takiej kociary jak ja obserwować całą rodzinkę, a zwłaszcza młode, podczas zabawy. Tę kocią familię spotkałyśmy podczas obiadu w restauracji Via Napoli w Olsztynie, którą serdecznie polecam. Można dobrze i niedrogo zjeść, no i jeszcze oczy nacieszyć przy okazji.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 02 sierpnia 2010 14:28

Zakładki

Kanał informacyjny