Według Agi

książki, filmy, podróże, koty i takie tam różne...

Wpisy

  • piątek, 27 lipca 2012
    • Dysonans, Ewa Stachniak

      Ta historia niezwykłego miłosnego trójkąta nie spodoba się każdemu, chociażby ze względu na niezwykle powolną akcję, wiele opisów i język stylizowany na dziewiętnastowieczny. Ale wielbicieli historii powieść ta może ponieść i oczarować - tak, jak uczyniła to ze mną.
      Głównymi bohaterami książki są pisarz Zygmunt Krasiński oraz dwie kobiety jego życia: kochanka Delfina Potocka oraz małżonka Eliza Branicka. Powoli poznajemy historię ich wzajemnej fascynacji oraz małżeństwa zawartego z rozsądku. Podczas wspólnie spędzonych wakacji w całej wyrazistości pojmujemy głębię uczuć, które targają bohaterami. I choć większość opisywanych drobnych wydarzeń i dialogów powstała dzięki wyobraźni autorki, to swoją wiedzę na temat bohaterów i czasu, w którym żyli, czerpała Ewa Stachniak głównie z listów Krasińskiego do Potockiej.

      Autorce udało się na kartach powieści odtworzyć świat, który od dawna już nie istnieje. Obudzić ducha dziewiętnastowiecznego patriotyzmu polskiej arystokracji na wygnaniu. Opisać Paryż oraz francuskie wybrzeże, które udzieliło schronienia uciekinierom. Z miłością do detalu opisywała suknie, bibeloty, wystrój wnętrz. Mnóstwo w powieści duchowych rozterek, emocjonalnych walk i przejmującej tęsknoty za krajem, za dzieckiem, za miłością....
      Idealna powieść na słoneczny leniwy dzień, którą można się rozkoszować.... Polecam.

      A tak wyglądały główne bohaterki dramatu (obrazki pochodzą z wikipedii i wikimedii):

         

       Delfina Potocka                                     Eliza z Branickich Krasińska

      Ocena: 5/6

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Dysonans, Ewa Stachniak”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      piątek, 27 lipca 2012 14:23
    • Histeria, reż. Tanya Wexler

      Niebanalna komedia o powstaniu wibratora :)
      Tak przynajmniej głosi reklama filmu, który polecam wszystkim miłośnikom historycznych komedii.
      Główny bohater, młody i baaardzo przystojny lekarz Mortimer Granville nie potrafi na dłużej zagrzać miejsca w żadnej pracy, czego powodem są jego "rewolucyjne" poglądy medyczne, które nie podobają się starszym kolegom po fachu (jak chociażby elementarne zasady higieny, czyli mycie rąk...) Po wielu perypetiach trafia on do prywatnej praktyki doktora Roberta Dalrymple'a, specjalisty od chorób kobiecych. Szczególnie histerii, którą w dziewiętnastym wieku przypisywano ponad połowie kobiet z wyższych sfer, a leczyć próbowano ją między innymi operacyjnie, usuwając pacjentkom macicę...
      Jednak tak drastycznych metod nasz główny bohater nie stosuje. Wręcz przeciwnie sława przystojnego lekarza szybko obiega Londyn i już wkrótce pacjentki muszą czekać tygodniami na kolejny termin ... masażu ręcznego, który lekarz wykonuje na określonej części kobiecego ciała.
      Tak, tak krótko mówiąc doprowadza szacowne damy z wyższych sfer do orgazmu za pieniądze :)

      Mortimer dostaje pracę, mieszkanie i widoki na żonę - jedną z córek doktora Dalrymple'a, piękną, wrażliwą, dobrze wychowaną, dbającą o dom Emmę.... I wszystko byłoby super, gdyby nie druga córka w domu Dalrymple'ów. Charlotte jest mianowicie kompletnym przeciwieństwem swojej siostry. Marzy o studiach i prawie wyborczym dla kobiet, nie dba za bardzo o swój strój i fryzurę, a cały swój czas spędza opiekując się chorymi i potrzebującymi robotnikami... W dodatku nie trzepocze rzęsami na widok Mortimera, za to wymusza na nim pomoc dla swoich podopiecznych i nieustannie wciąga w różnorodne dyskusje...

      W filmie znajdziemy jeszcze kilka innych, równie barwnych postaci, jak na przykład najlepszy przyjaciel Mortimera - milioner i wynalazca Edmund. Pomimo niezwykle lekkiej fabuły, film porusza kilka bardzo istotnych społecznych kwestii i wiele z nich krytykuje. Reasumując Histeria to gwarancja świetnej rozrywki na wysokim poziomie. POLECAM!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Histeria, reż. Tanya Wexler”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      piątek, 27 lipca 2012 11:09
  • poniedziałek, 16 lipca 2012
    • Jedwab, Penny Jordan

      Jedwab to pierwsza część tzw. jedwabnej trylogii autorstwa Penny Jordan i pierwsza w ogóle książka tej autorki, po którą sięgnęłam. Pierwsza, ale z pewnością ostatnia. Z przykrością muszę (po prawie czteromiesięcznym podczytywaniu) stwierdzić, że powieść nie ma w sobie niczego, co skłoniłoby mnie do kontynuacji literackiej znajomości z autorką.

      Okładka zapowiada i kusi: "Czasy wielkiego splendoru, życia na światowym poziomie i upadku moralności. Poznaj skandale tego burzliwego okresu w dziejach Europy i świata - przenieś się do pełnej przepychu dekadencji arystokratycznego Londynu, palarni opium na Dalekim Wschodzie, najmodniejszych butików Paryża oraz opanowywanego przez nazistów Berlina."
      Tyle zapowiedzi. A co znalazłam w środku? Historię młodej dziewczyny o imieniu Amber - sieroty, wychowywanej przez despotyczną babkę. W wyniku młodzieńczej nierozwagi Amber zostaje zmuszona do wyjścia za mąż bez miłości. Ale się nie poddaje i walczy o realizację swoich marzeń oraz prawdziwą miłość.... bla bla bla...
      Co jeszcze możemy tu znaleźć? Nierówną akcję: momentami, przez wiele stron, nie dzieje się nic, główna bohaterka skupia się na kontemplowaniu dzieł sztuki albo pogody, innym razem za natłokiem wydarzeń ciężko nadążyć. Podobnie rzecz się ma ze skokami w czasie, które są bardzo nierównomierne - moim zdaniem kolejny dowód na nieporadny warsztat pisarski autorki. Zwłaszcza pod koniec powieści często miałam wrażenie, że gdy kończyły jej się pomysły, jak dokończyć dany wątek, przenosiła po prostu swoich bohaterów kilka lat w czasie i w ten sposób rozwiązywała problem. Amber, która być może w zamierzeniu pani Jordan miała być barwną, interesującą kobietą jest nudna i bezbarwna, momentami niemalże apatyczna. Opisywane wydarzenia są przewidywalne, postacie schematyczne, niedopracowane i płytkie. Wszystkiego za dużo (blichtru, przepychu, skandali i tajemnic), a jednocześnie za mało treści, za mało głębi. Powieść jest, według mnie niedopracowana i powierzchowna. Irytuje słaby język, któremu nie pomaga ani akcja, ani bohaterowie.
      Może to moja wina. Może za wiele oczekiwałam. Ale to chyba moje prawo, jako czytelniczki, spodziewać się po książce dobrej rozrywki i pewnego literackiego poziomu. Tu go niestety nie znalazłam. Po kolejne części nie sięgnę i nie książki nie polecam.

      Ocena: 2/6 (za Londyn i fakt, że nie cisnęłam książką w kąt)

      WYZWANIE 2012
      Książki z mojej półki

      Cel: 20
      Przeczytanych: 6

      Zostało: 14

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 16 lipca 2012 21:57
  • niedziela, 08 lipca 2012
    • Książki przyszły...

      ... i to w sumie już w czwartek. Jednak zanim je udrapowałam (tradycyjnie już latem) na balkonie i znalazłam chwilę, by popełnić ten wpis, zrobiła się niedziela wieczór. Ale jak to mówią: co się odwlecze, to nie uciecze, więc z dumą prezentuję najnowsze nabytki.


      Na początek trzy książki zamówione w wydawnictwie Mała Kurka, o którym wspominałam przy okazji moich zachwytów nad Siostrzycą. Wszystkie tytuły są dobrze widoczne na zdjęciu, więc nie będę ich wymieniać. Dodam tylko, że w paczce, oprócz książek i rachunku, był jeszcze miły liścik od pani Bożeny z wydawnictwa i drewniana zakładka. ORAZ niespodzianka: egzemplarz "Niewyznanych grzechów siostry Juany" zawiera autograf autorki! Bardzo mnie to ucieszyło.
      Moją przygodę z Mała Kurką będę kontynuować lekturą "Księgi ogni" i zamierzam zacząć już w tym tygodniu. W każdym razie wszystkie trzy egzemplarze cieszą niezwykle pięknym i starannym wydaniem. Mam na myśli nie tylko efektowne okładki, ale i staranne zdobienia pojedynczych stron. Aż chce się czytać... :))

       

       

      Druga paczka, to efekt zakupów w internecie w związku z akcją milion książek za 9,90 zł. W sumie zamówiłam jedenaście tytułów, ale "Zapach cedru" Anne-Marie MacDonald niestety nie dotarł. Dotarły za to pozostałe i cieszą (póki co jedynie) oko stojąc na regale :))

      Także na tym zdjęciu wszystkie tytuły są dobrze widoczne, może z wyjątkiem dwóch tomów leżących bezpośrednio na "Plebanii w Haworth", a są to dwie części "Villette" autorstwa Charlotte Brontë. Resztę powieści znam głównie z Waszych blogów i miałam je od dawna na liście.
      Podobno w tej promocji tytuły zmieniają się i co rusz dochodzą nowe, a inne znikają - w ciągu kilku godzin ich cena zmienia się z promocyjnęj na normalną - tak mi uciekły dwa tytuły.
      Jak mi nie starczy silnej woli, to przed końcem miesiąca zajrzę tam ponownie...

      P.S. I jeszcze coś. Dziś po raz pierwszy w życiu przygotowałam chłodnik litewski. Z tego przepisu. Wyszedł niebiański po prostu. I kolorem i smakiem - perfekcyjny. I jakie to łatwe - polecam, bo na te upały jest idealny!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Książki przyszły...”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      niedziela, 08 lipca 2012 22:03
  • piątek, 06 lipca 2012
    • Filary ziemi, reż. Sergio Mimica-Gezzan

      Choć obejrzałam ten film w miniony weekend, to tak on mną zawładnął, że ciągle myślę o jego bohaterach, ich problemach i czasie, w którym żyli.... Obrazy i sceny z filmu przewijają mi się przed oczami i bardzo chciałabym kontynuować wyprawy do Kingsbridge i okolic. To chyba najlepszy dowód na to, że film mnie zachwycił.
      Od razu zaznaczę, że nie czytałam książki, choć pewnie kiedyś po nią sięgnę. Większość z Was zna świat wykreowany przez Folleta, więc nie będę streszczać filmu (ani książki). W skrócie, dla niezorientowanych, dodam tylko, że akcja dzieje się w XII-wiecznej Anglii, która jest miejscem walki o władzę i wpływy między członkami rodziny królewskiej, Kościołem i przedstawicielami szlachty. To jeden wątek. Drugi to budowa olbrzymiej katedry, w którą angażuje się niezwykle ambitny przeor, a pomaga mu mistrz budowlany i jego rodzina. To zarys akcji w absolutnym skrócie.

      Co mnie w filmie Mimica-Gezzana zachwyciło najbardziej? Do końca nie wiem sama. Myślę, że złożyły się na to co najmniej trzy rzeczy. Po pierwsze fantastycznie wykreowany średniowieczny świat, z troską o każdy najmniejszy detal, fragment budowli czy kostiumy bohaterów. Niezwykle łatwo przenieść się widzowi w tak odległy w czasie i przestrzeni świat. Po drugie fantastyczni aktorzy. Szczególnie uwiodły mnie niezwykle silne i charakterystyczne role kobiece i ich fenomenalne odtwórczynie: Hayley Atwell jako Aliena, Sarah Parish jako Lady Hamleigh oraz moja ulubiona Natalia Wörner w roli Ellen. Po trzecie opowiedziana historia, która aż kipi od wątków, tajemnic, spisków, intryg, miłości i nienawiści. Mieszanka wprost wybuchowa, która trzyma widza przez ponad osiem godzin przed telewizorem (film wypożyczyliśmy w czterech, prawie dwugodzinnych częściach, w telewizji był pokazywany jako serial w ośmiu odcinkach).
      Fakt, można się przyczepić, że w filmie sporo jest uproszczeń i skrótów, krew się leje w nieprzyzwoitych wręcz ilościach, a bohaterom brakuje momentami logiki i konsekwencji w postępowaniu, ALE nie to jest przecież najważniejsze. Film zapewnia świetną rozrywkę na wysokim poziomie i po prostu warto po niego sięgnąć, mając świadomość, że wyrwie Wam osiem godzin z życiorysu :))
      Wielbicielom średniowiecznych klimatów film przypadnie do gustu - tego jestem pewna. A ja GORĄCO POLECAM go wszystkim, którzy lubią historię i dobre filmy!
       
        

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Filary ziemi, reż. Sergio Mimica-Gezzan ”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      piątek, 06 lipca 2012 18:59

Zakładki

Kanał informacyjny