Według Agi

książki, filmy, podróże, koty i takie tam różne...

Wpisy

  • środa, 27 czerwca 2012
  • piątek, 22 czerwca 2012
    • Siostrzyca, John Harding

      Na wielu książkowych blogach pojawiła się ta powieść w ostatnim czasie, w większości wzbudzając zachwyty i podziw. Po lekturze nie pozostaje mi nic innego, jak tylko dołączyć do grona wielbicieli Siostrzycy.

      Jest to utrzymana w stylu powieści gotyckiej historia małej dziewczynki o imieniu Florence, która mieszka z młodszym bratem Gilesem w ogromnym domiszczu należącym do wuja, brata ojca. Dziewczynka jest sierotą, jej matka zmarła podczas porodu. Ojciec ożenił się ponownie i na świat przyszedł jej młodszy brat. Krótko potem oboje małżonkowie zginęli w tragicznym wypadku. Nic więcej nie wiemy. Ani my - czytelnicy, ani naratorka i główna bohaterka książki. Wprowadza ona nas w swój niezwykły świat. Powoli, stopniowo odsłaniając kolejne tajemnice domu i jego mieszkańców oraz opisując niezwykłe wydarzenia, które stały się udziałem jej i zatrudnionych przez wuja guwernantek...

      Moje szczególne uznanie zdobyła nie tyle sama powieść, której fabuła choć ciekawa i wciągająca, do szczególnie oryginalnych nie należy, ile jej tłumaczka pani Karolina Zaremba. W cudowny sposób odtworzyła w języku polskim osobliwy język, jakim posługuję się Florence. Na długo zapamiętam słowa takie jak: uksiążkowiona, bibliotekowanie, samotnienie się, albo całe stwierdzenia: przeokropne nadziejoburzenie lub też: całą noc bezsenniłam (str. 65) Wynotowałam z tekstu także kilka kompletnych zdań: Nagle moją egzystencję uniewygodniono. (str. 26) Łza strużyła mi po policzku. (str. 123) Gdy ja księżniczkowałam w wieży on rycerzował ku mnie. (str. 174) Na koniec jeszcze moje absolutnie ulubione zdanie: Opanowała mnie fala sfrustrowanego zapłakania. (str.31)
      Myślę, że niezwykle trudno jest tworzyć nowe słowa w taki sposób, by po kilku stronach nie zaczęły one drażnić i denerwować czytelnika. Karolina Zaremba posiadła tę sztukę w mistrzowski sposób i zachowała idealne proporcje: nie za wiele wymyślonych słów, by nie znużyć, ale i nie za mało - by nacieszyć czytelnika. BRAWO!

      Książka została wydana przez młode wydawnictwo Mała Kurka. W ramach eksperymentu postanowiłam zamówić pozostałe trzy powieści wydane przez wydawnictwo dotychczas. Dam znac, jak książki dotrą...

      Ocena: 6/6

      WYZWANIE 2012
      Książki z mojej półki

      Cel: 20
      Przeczytanych: 5

      Zostało: 15

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Siostrzyca, John Harding”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      piątek, 22 czerwca 2012 15:10
  • poniedziałek, 18 czerwca 2012
    • Stos majowo-czerwcowy

      Tyle świetnych książek znajduję ostatnio na blogach, że jak spotkam je w realu, to nie mogę się im oprzeć :)) Poszalałam więc odrobinkę i zarówno w zeszłym, jak i w tym miesiącu powiększyłam swoje książkowe zbiory. Zdjęcie zrobione na balkonie - zwróćcie uwagę, jak bratki podrosły :))

      Od dołu:

      Blog. Osławiony między niewiastami, Artur Andrus - leży od kilkunastu dni na nocnej szafce i podczytuję po kilka tekstów regularnie przed snem. Nie za dużo na raz, tak w sam raz - żeby na dłużej starczyło. Uwielbiam humor Artura Andrusa i jego zamiłowanie do wyszukiwania absurdów w codzienności.

      Więzień nieba, Carlos Ruiz Zafón - jestem absolutną fanką Cienia wiatru, a zatem więcej uzasadnień nie potrzeba: kontynuację tej powieści po prostu musiała mieć.

      Czarna kobieta, biały kraj, Waris Dirie - Kwiatu pustyni nie czytałam, bo obejrzałam film, który zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Koniecznie chcę poznać dalsze losy tej niezwykłej kobiety.

      Maniusia, Marynia, Maria, Maria Stępkowska-Szwed - tu się niestety nieco pospieszyłam. Mam już jeden egzemplarz tej książki na półce (wydawnictwa Twój Styl), więc jakby ktoś chciał się wymienić, to zapraszam do zostawienia komentarza z propozycją.

      Trzeci brzeg Styksu, Krzysztof Beśka - kryminalna historia, której  tłem jest XIX-wieczna Łódź. Przeczytałam o niej na blogu Skarletki i zachęcona jej recenzją postanowiłam książkę przeczytać.

      Język baklawy, Diana Abu-Jaber - Nowa ksiażka Wydawnictwa Czarne. Do zakupu zachęcił mnie opis na okładce: "(...) to piękna, liryczna, a zarazem zabawna opowieść o dzieciństwie i młodości spędzonych pomiędzy Ameryką a Jordanią. To także pełen miłości portret rodzinny. Jednak potrawy, które w swojej literackiej kuchni wspomnień gotuje autorka, mają też gorzki smak wykorzenienia, poszukiwania własnego miejsca pomiędzy dwoma tak bardzo różnymi światami."

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Stos majowo-czerwcowy”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 18 czerwca 2012 21:57
  • poniedziałek, 04 czerwca 2012
    • Rembrandt, wojna i dziewczyna z kabaretu, Manula Kalicka

      Jest to zdecydowanie książka, która na długi czas pozostanie w mej pamięci. I to nie tylko ze względu na opisaną w niej historię, ale przede wszystkim ze względu na niezwykłych bohaterów i wspaniały język, jakim posługuje się autorka. Jestem pełna podziwu i koniecznie chcę więcej :) 

      Dwie fantastyczne bohaterki, czyli tytułowa dziewczyna z kabaretu - panna Irka oraz hrabina Maria Łęska, a także otaczający obie panie mężczyźni próbują w miarę normalnie żyć w okupowanym Krakowie i Warszawie, a piętrzące się wokół problemy starają się rozwiązywać przy pomocy niebanalnych metod. Nieważne, czy chodzi o bezcenny obraz Rembrandta, małego żydowskiego chłopca, albo kilkunastoosobową rodzinę, których należy schować, przemycić albo przeprowadzić - dla każdego problemu jest rozwiązanie.
      Niezmiernie ciężkie czasy, w których przyszło żyć bohaterom powieści nie odebrały im humoru, polotu i inteligencji. Wręcz przeciwnie. Ekstremalne sytuacje, a do takich wojna światowa z pewnością się zalicza, wymagają kreatywnych rozwiązań i niebywałego zaangażowania. Podejmując ryzyko i odważne decyzje Irka & co. stawiają czoło wrogowi...

      Nie chcę zdradzać za wiele z treści powieści, by nie odbierać przyszłym czytelnikom radości z lektury i poznawania kolejnych perypetii bohaterów. Chcę natomiast serdecznie do lektury zachęcić, bo jest do czego.
      Manuli Kalickiej udało się napisać powieść, która pomimo śmiertelnie poważnego i trudnego tematu, jest lekka i zabawna. I może właśnie ze względu na tak przyjemny styl, trafia prosto do serca czytelnika i chwyta za serce. Kalicka pisze o śmierci, strachu i wojennej niepewności w sposób, który bardzo do mnie przemówił. Gorąco polecam! 

      Ocena: +5/6

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 04 czerwca 2012 20:44
  • sobota, 02 czerwca 2012

Zakładki

Kanał informacyjny