Według Agi

książki, filmy, podróże, koty i takie tam różne...

Wpisy

  • poniedziałek, 27 czerwca 2011
    • Mały stos, a cieszy!

      Weekendowy wypad w odwiedziny do babci był świetną okazją do wizyty w jeleniogórskim empiku. Weszliśmy z zamiarem kupienia jedynie przewodnika na naszą sierpniową podróż po Polsce. Ale kogo ja oszukuję, przecież nie sposób na tym poprzestać, skoro z półek kuszą TAKIE nowości:

      Od dołu:

      Wspomniany Przewodnik Pascala: POLSKA DLA ZMOTORYZOWANYCH - z radością stwierdziłam, że w księgarni był spory wybór ciekawych i atrakcyjnie wydanych przewodników po naszym pięknym kraju. Szczególnie zaciekawiła mnie pozycja: Polska z dzieckiem - przewodnik dla całej rodziny, jak przyjdzie pora, na pewno zakupimy :)

      Kolejne trzy książki same wpadły mi w ręce i chyba nie muszę ich przedstawiać, bo znane są w blogowym światku:

      Zadie Smith, O PIĘKNIE - przepiękne wydanie, które cieszy oczy :)

      Charlotte Link, DOM SIÓSTR -  powieść, która do niedawna była szalenie trudna do zdobycia, a na aukcjach internetowych osiągała zawrotne ceny, została wznowiona przez wydawnictwo Sonia Draga

      Tiziano Terzani, DOBRANOC, PANIE LENIN - relacja z podróży autora po rozpadającym się Związku Radzieckim

       

      Na koniec dodam, że książki artystycznie udrapowałam w stosik na balkonie, a sporządzenie niniejszej notatki sponsorowały rozliczne trele ptaków. Miłego wieczoru!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Mały stos, a cieszy!”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 27 czerwca 2011 19:12
  • czwartek, 23 czerwca 2011
  • piątek, 17 czerwca 2011
    • Przepis na życie, Nicky Pellegrino

      Wreszcie i na mnie przyszła pora, aby zagłębić się w lekturze traktującej o urokach krajobrazów Italii i zaletach jej wspaniałej kuchni. Podczas upału panującego za oknem z rozkoszą wybrałam się w podróż na południe Włoch, aby poznać kilka ciekawych postaci, a wśród nich dwie główne bohaterki książki - narratorki Alice i Babette.

      Te dwie kobiety, które różnią się wiekiem, pochodzeniem i doświadczeniem,  łączą wspólnie spędzone chwile w nadmorskiej posiadłości Villa Rosa, położonej na południu Włoch. Mimo braku znajomości wspólnego języka udaje im się zaprzyjaźnić i wiele od siebie nuczyć. Jednak przyjaźń Alice i Babetty to, jak łatwo się domyślić, nie jedyny wątek powieści. Przyjaźni, romansów i znajomości jest tu znacznie więcej, podobnie jak pysznego jedzenia i typowo letnich klimatów.

      Przepis na życie to lekka opowieść o poszukiwaniu sensu w życiu i odnajdywaniu siebie. Ponadto pomaga uwierzyć, że nawet po traumatycznych przeżyciach, takich jak gwałt, można ułożyć sobie życie i być szczęśliwym. 

      W swojej katergorii książka jak najbardziej udana - będzie świetna jako lektura na plażę. I to nie tylko włoską :)) 

      Ocena: 4+/6

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Przepis na życie, Nicky Pellegrino”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      piątek, 17 czerwca 2011 21:39
  • piątek, 10 czerwca 2011
    • Gówno się pali, Petr Šabach

      Tę drobnostkę, o jakże oryginalnym tytule, zakupiłam we Wrzeniu świata. Akurat odbywało się tam spotkanie z autorem, a na ladzie piętrzyły się małe niebieskie książeczki. Nie wzięłam wprawdzie udziału w spotkaniu, gdyż pędziłyśmy na koncert z okazji Nocy Muzeów do Łazienek, ale książkę Petra Šabacha, który należy do grona najpopularniejszych współczesnych czeskich pisarzy, przeczytałam i chcę napisać o niej kilka słów. 

      W środku znajdziemy trzy opowiadania. Każde kolejne jest dłuższe i, moim zdaniem, lepsze od poprzedniego. Numer 1, Zakład, to opowiastka o dwóch staruszkach pijących piwo w knajpie, którzy (zgodnie z tytułem) zakładają się o to, jak długo jeden z nich wytrzyma bez oddechu. Niestety nie znalazłam w tym krótkim tekście ani sensu, ani przesłania. Być może za głęboko został ukryty, a może nie ma go tam wcale. Nie wiem.

      Drugie opowiadanie, pt. Bellevue, opisuje zwyczajny dzień z życia pewnej rodziny. Zaczyna się ono od deklaracji małej dziewczynki, która oświadcza rodzinie zebranej wokół stołu przy śniadaniu, że jak dorośnie, chce zostać chłopcem. Narracja, niczym obiektyw kamery, co rusz zmienia obiekt obserwacji. W kadrze na zmianę pojawiają się członkowie rodziny w różnych codzinnych sytuacjach. Raz widzimy mamę, raz tatę, dziadka, lub któregoś z dwóch braci. Mała dziewczynka, która nadzwyczaj poważnie analizuje temat relacji damsko-męskich, dochodzi pod koniec dnia do ciekawych, choć niewesołych, wniosków. 

      Dlaczego warto sięgnąć po tę pozycję? Z pewnością ze względu na ostatnie opowiadanie pt. Woda z sokiem, które jest baaardzo skróconą autobiografią autora. Jego osią są przemyślenia Šabacha i jego doświadczenia w kontaktach z płcią piękną. To opowiadanie jest dla mnie kwintesencją czeskiego stylu i bardzo mi się podobało. Szkoda tylko, że takie jest krótkie. Zdecydowanie pozostawia niedosyt.  

      Nie będę zdradzać za wiele, przekonajcie się sami. W moich oczach to lektura obowiązkowa dla wszystkich wielbicieli literatury czeskiej.

      Ocena: 5/6

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      piątek, 10 czerwca 2011 15:55
  • czwartek, 09 czerwca 2011
    • Malokkio, Agata Malesińska

      Zacznę od cytatu ze wstępu i okładki:

      "Posłuchajcie. Osoby występujące w tej historii są w przeważającej części niefajnie i bardzo denerwujące. Osób do polubienia będzie więc mało. Może dwie, w porywach do trzech, co by stanowiło jakieś kilkanaście procent wszystkich bohaterów obecnych w opowieści. Pozostali nie będą zabiegali o niczyją sympatię; skoncentrują się raczej na własnych celach, wśród których znajdzie się między innymi przejmowanie władzy nad światem, odpłacanie pięknym za nadobne oraz pilnowanie, aby - powiedzmy - przerwę na lunch spędzać wyłącznie w klimatyzowanych lokalach. Poza tym powieść ta, wbrew pierwszemu wrażeniu i ogólnie przyjętym zwyczajom, wcale nie ma głównego bohatera."

      Mimo tych zapowiedzi doliczyłam się czwórki sympatycznych postaci: młodego policjanta o wielkim sercu i aspiracjach, wścibskiej, sepleniącej dziesięciolatki, bezdomnej pani socjolog o skłonnościach do hazardu oraz sympatycznej sekretarki-mesjasza, która spędziła noc z niewłaściwym facetem i tak zaczęły się jej kłopoty.
      Cała reszta bohaterów ma na sumieniu mniejsze lub większe grzeszki: począwszy od pijaństwa i drobnych kradzieży, a na seryjnych morderstwach młodych mężczyzn skończywszy.

      A jaka właściwie jest sama powieść? Troszkę sensacyjna, troszkę komediowa, nie brakuje też wątku romansowego. Zagadki, poszukiwania, tajemnice, złe oko, ale i kilka całkiem przyziemnych problemów... Całość napisana świetnym, lekkim piórem i z dużą dozą ironii. Niczego nie należy brać tu na poważnie. Fantastyczna lektura na dwa, trzy letnie wieczory.

      Autorka książki Agata Malesińska jest nie tylko pisarką, ale także autorką licznych scenariuszy do filmów i seriali. Mam nadzieję, że będzie pisać kolejne powieści. Nabrałam apetytu na więcej :)

      Ocena: 5/6

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      czwartek, 09 czerwca 2011 22:16
  • niedziela, 05 czerwca 2011
    • Weekend w Słońsku

      Dobiega końca cudowny letni weekend, który spędziliśmy na łonie natury, w Słońsku. Kto nie zna i nie był, temu serdecznie polecam!


      W myśl przysłowia: Cudze chwalicie... postanowiliśmy wybrać się do położonego niecałą godzinę od domu Słońska, a konkretnie do przedwojennej wodomistrzówki położonej wśród łąk i rozlewisk, w pobliżu zabytkowej stacji pomp. Całość znajduje się w okolicy Parku Narodowego "Ujście Warty", który z całą pewnością należy odwiedzić. Na terenie tego parku żyją dziesiątki gatunków ptaków, które można obserwować przez lunety i lornetki podczas spacerów wyznaczonymi szlakami. Naszym przewodnikiem był gospodarz wodomistrzówki, który podczas czterogodzinnego spaceru w pełnym słońcu po Betonce (nazwa dla wtajemniczonych :)) pokazał na m.in. orła bielika, liczne kormorany, rybitwy, mewy, bociany, łabędzie, gęgawy, czaple, żurawie, ostrygojady i wiele wiele innych. Podczas tych kilku godzin nauczyłam się więcej, niż podczas nudnych lekcji biologii w szkole....

      Trudno było zrobić ptakom sensowne zdjęcia, do tego potrzeba profesjonalnej kamery i sporych umiejętności. Dlatego prezentuję kilka widoczków:

      Koniec. Dalej nie wolno. Tam rozciąga się królestwo ptaków.

      Dzisiejsze przedpołudnie natomiast spędziliśmy w kajaku. NIESAMOWITA przygoda! Dobrze nasmarowani kremem przeciwsłonecznym z wysokim filtrem i ze sporym zapasem wody ruszyliśmy szlakiem wodnym, pokonując dystans z pompowni do wejścia do parku i z powrotem. Zupełna zmiana perspektywy. Natura szaleje. A z nią wędkarze  :))

      Nie obyło się oczywiście bez zdjęć flory:

      Ten obrazek wyjątkowo mnie ujął. Wędkarz pod baczną obserwacją:

      A to już stacja pomp widziana z wody:

      Do wodomistrzówki jedzie się spory kawałek wałem. Po lewej stronie rozciągają się łąki i mokradła, a po prawej pasą się przepiękne konie (Olga i DwieSroki - to zdjęcie dla Was :))

      Na koniec jeszcze widok spotkany po drodze. Nie, to nie jest Amazonia, tylko dolina Warty.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Weekend w Słońsku”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      niedziela, 05 czerwca 2011 21:41

Zakładki

Kanał informacyjny