Według Agi

książki, filmy, podróże, koty i takie tam różne...

Wpisy

  • niedziela, 18 marca 2012
    • Wiosenny stos

      Odebrałam wczoraj na poczcie paczkę, z zawartości której udało się ułożyć całkiem niezły stos :) A z jakiej to okazji? Po prostu - w mojej ulubionej księgarni internetowej na m były (znowu) poromocje. I (znowu) nie potrafiłam się oprzeć. Wiele tytułów polecaliście na Waszych blogach, inne kupiłam w ciemno, sugerując się jedynie nazwiskiem autorek... Przedstawiam zatem najświeższe zdobycze w wiosennej aranżacji :)

      Od góry:

      ELISABETH I JEJ OGRÓD, Elisabeth von Arnim - książka polecana na wielu blogach, mam nadzieję na oryginalną i interesującą opowieść.

      JEST TAKIE MIEJSCE..., Wojciech Zawioła - strzał w ciemno, powieść ma świetne oceny na lubimy czytać i na biblionetce, więc zaryzykowałam.

      JEDWAB, Penny Jordan - była mocno w promocji :) Rodzinna saga i interesujące historyczne tło, to wystarczyło, by mnie zciekawić.

      SIOSTRZYCA, John Harding - nowość, która bardzo jest chwalona przez wielu blogerów, postanowiłam więc sama się przekonać, w czym rzecz.

      ZAPACHY MIAST, Dawid Rosenbaum - odkąd przeczytałam o tej książce, pragnęłam ją mieć. Jest to zbiór esejów o wyjątkowych miastach: Paryż, Moskwa, Amsterdam, Londyn, które przedstawione zostały przez pryzmat charakteryzujących je zapachów...

      EWA LUNA, Isabell Allende - aktualnie pochłaniam Podmorską wyspę i bez wahania kupiłabym każdą jedną powieść Allende. Jestem tą autorką zachwycona i zauroczona.

      KLEJNOT, Maria Rodziewiczówna - wstyd się przyznać, ale to będzie pierwsze moje literackie spotkanie z tą znaną autorką. Jednak biorąc pod uwagę liczne pozytywne opinie, które czytałam na blogach, jest to dobry wybór.

      SHIRLEY, Charlotte Brontë - w tym przypadku nazwisko autorki sprawia, że komentarz staje się niepotrzebny :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Wiosenny stos”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      niedziela, 18 marca 2012 20:17
    • Poczekajka, Katarzyna Michalak

      Zeszły tydzień spędziłam w doborowym towarzystwie w Karpaczu, na relaksie i robieniu samych przyjemnych rzeczy :) Do walizki zapakowałam więc lekturę, która miała za zadanie dodatkowo uprzyjemnić mój urlop. I co? Udało się! Poczekajka zapewniła rozrywkę i kilka miłych chwil nad książką - jestem zadowolona do tego stopnia, że wybaczam autorce kilka błędów gramatycznych (np. "Temu koniu jakoś dziwnie z oczu patrzy." str. 207), a wydawcy literówki.

      Główną bohaterka powieści jest Patrycja, młoda lekarka weterynarii, która, zgodnie z popularnym schematem dominującym obecnie w polskiej literaturze tak zwanej kobiecej, porzuca stolicę dla prowincji i pięknej chatki na uboczu, aby wieść szczęśliwe życie i - jakżeby inaczej - znaleźć tę jedyną, prawdziwą miłość...
      Jednak na tym podobieństwo, chociażby do nieszczęsnej Sosnówki, na szczęście się kończy i otrzymujemy skrzącą sie od humoru i ironii opowieść, zawierającą elementy magii, kryminału i komedii pomyłek. Ubawiłam się przednio czytając o próbach Patrycji zintegrowania się z autochtonami, czy też o jej metodach leczenia swoich podopiecznych w ZOO, że o myciu krowy mydłem poziomkowym, albo bieganiu nago nocą po ogrodzie nie wspomnę :)

      Sporo świetnych pomysłów, wartka akcja, ciekawy styl - no po prostu nie mam się do czego przyczepić :) W dodatku Poczekajka to podobno pierwsza część trylogii - muszę więc sprawdzić, czy moja biblioteka ma w swoich zbiorach pozostałe dwa tomy. A jeśli tak, to już się na nie cieszę!

      Ocena: +4/6   

      A na moim balkonie zawitała WIOSNA! Oto dowody:

       


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Poczekajka, Katarzyna Michalak”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      niedziela, 18 marca 2012 16:19
  • poniedziałek, 05 marca 2012
    • Biblioteka cieni, Mikkel Birkegaard

      Biblioteka cieni to thriller z elementami fantastyki. A zatem gatunek, do którego zazwyczaj mnie nie ciągnie. Chyba, że głównym tematem powieści są książki, a motywem przewodnim umiejętność wpływania na losy ludzkości poprzez .... czytanie.

      Głównym bohaterem powieści jest Jon - młody i bardzo uzdolniony adwokat, którego życie ulega kompletnemu przewartościowaniu po śmierci ojca. Dzieje się tak pomimo faktu, iż przez kilka lat Jon nie miał żadnego kontaktu ze swoim rodzicem. Będąc jedynym spadkobiercą Jon nie tylko zostaje właścicielem niezwykłego antykwariatu, ale poznaje także tajemnicę związaną z umiejętnością manipulowania ludźmi poprzez czytanie. Na świecie istnieją bowiem, oprócz zwykłych czytelników, także ci obdarzeni wyjątkowymi zdolnościami. Są to Lektorzy potrafiący poprzez czytanie wpływać na myśli i zachowanie obcych zupełnie ludzi oraz Odbiorcy, którzy są w stanie wyłapywać myśli innych podczas lektury. Ojciec Jona był nie tylko znanym i poważanych antykwariuszem, ale także wyjątkowo zaangażowanym i uzdolnionym Lektorem. Do momentu, aż został zamordowany. Sam Jon natomiast odkrywa w sobie niezwykle silne zdolności Lektora i wskutek tego odkrycia wpada w poważne kłopoty. 

      Szybko okazuje się bowiem, że są ludzie, którzy chcą wykorzystać jego talent do niecnych celów. Rozpoczyna się walka z czasem, tajemnica goni tajemnicę. Jest kilka trupów i powiązań z przeszłością oraz, oczywiście, wątek romantyczny.
      Mnie powieść ta wciągnęła od pierwszej strony i czytałam ją z ogromnym zainteresowaniem. Nie do końca zrozumiałam wprawdzie wszystkie szczegóły nieco przydługiej sceny finałowej, ale nie osłabiło to moich pozytywnych wrażeń z lektury. Uważam, że Birkegaard stworzył fascynująca opowieść bazując na ciekawej teorii i sprawnie posługując się językiem. Serdecznie polecam.

      Ocena: 5/6

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 05 marca 2012 21:53
  • piątek, 02 marca 2012
    • Shit! Rok w brukowcu, Joanna Żebrowska

      Kolorowa, krzykliwa okładka stylistycznie nawiązuje do tytułowych stron popularnych tabloidów. A sam tytuł naprowadza potencjalnego czytelnika na temat książki. Brukowce. A raczej mechanizmy ich powstawania: drobne machlojki i duże oszustwa, kupni modele i ich wymyślone perypetie. Za kulisy powstawania brukowca zaprasza czytelników autorka, która sama pracowała w redakcji jednej z polskich gazet i zaznacza, że niekóre z opisanych przez nią perypetii głównej bohaterki zdarzyły się naprawdę.

      Shit! Rok w brukowcu to satyra na świat mediów i powieść skierowana głównie do młodzieży. Posiadając te dwie informacje, należy obniżyć swoje czytelnicze oczekiwania i wtedy otrzyma się kilka godzin lekkiej, momentami nawet zabawnej rozrywki na ciekawy i nieoklepany temat. Główna bohaterka Edyta jest początkującą dziennikarką, która z braku jakkielkolwiek alternatywy zdecydowała się na pracę w brukowcu. To nowe zawodowe wyzwanie zmusza ją do niezwykłej kreatywności i niejednokrotnie doprowadza do granic wytrzymałości. Zwłaszcza, że do tematów artykułów, które spontanicznie przychodzą do głowy jej szefowi należą m.in. mięsożerna roślina pochłaniająca myszy, kot skaczący ze spadochronem, czy też handlarze wywożący bezdomne dachowce na handel do Niemiec... Fragmenty książki opisujące życie zawodowe Edi są niebanalne i przyjemnie się o nich czyta.
      Nie można tego niestety powiedzieć o wydarzeniach w życiu prywatnym bohaterki. Wydaje się być ona wyjątkowo naiwną i nieporadną osóbką, która zaślepiona beznadziejną miłością do nadętego bufona Rafała nie jest w stanie się od niego uwolnić. W jej mieszkaniu i uczuciach panuje chaos, a jej osobiste przemyślenia są momentami bardzo irytujące. Również pozostałe wątki i postacie nie mające związku z praca Edyty, jak np. wizyta u czarnoskórego lekarza lub odwiedziny u matki Rafała są niedopracowane i nie bardzo wiem, jaki cel przyświęcał autorce podczas konstruowania owych postaci.

      Reasumując: ciekawy, orginalny pomysł na powieść pełną absurdu i humoru, którego realizacja niestety nie spełniła moich oczekiwań.

      Ocena: 3+/6

      Książkę dostałam do recenzji od autorki. Dziękuję!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Shit! Rok w brukowcu, Joanna Żebrowska”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      piątek, 02 marca 2012 16:09

Zakładki

Kanał informacyjny