Według Agi

książki, filmy, podróże, koty i takie tam różne...

Wpisy

  • poniedziałek, 28 marca 2011
    • Bękart ze Stambułu, Elif Şafak

      Parę miesięcy temu powieść ta, wtedy nowość, gościła na wielu blogach. Zainteresowała mnie wtedy na tyle, że postanowiłam ją kupić. Jednak dopiero perspektywa wyjazdu do Stambułu sprawiła, że książkę przeczytałam. Podobało mi się owszem, ale w zachwyt nie wpadłam.

      Nie chciałabym się zbytnio rozpisywać, gdyż, jak podejrzewam, wiele z Was powieść czytało i ma o niej własną opinię. Ale kilka zdań o treści popełnię.
      Bękart ze Stambułu to opowieść o dwóch młodych kobietach: Asyi i Armanusz oraz o skomplikowanej historii ich rodzin. Mimo, iż obie dziewczyny mieszkają na dwóch krańcach świata, to właśnie spontaniczne spotkanie zmienia ich życie i pozwala każdej z nich odbyć podróż w stronę własnej tożsamości. Przeszłość rodziny, historia stosunków turecko-ormiańskich oraz bardzo interesujące studium społeczności amerykańskich Ormian młodego pokolenia (które to obserwacje można, moim zdaniem, odnieść także do wielu innych emigrantów) - to są te elementy powieści, które wzbudziły moje zainteresowanie i uznanie. Jeśli zaś chodzi o samą fabułę, to czasem było zbyt prosto, zbyt banalnie i nie do końca z sensem. Ale nic to. Napoważniejszym zarzutem, takim bardzo osobistym, jaki stawiam tej książce jest za mała obecność miasta w powieści. Zwiedziona tytułem oczekiwałam więcej informacji, szczegółów, detali, no i się zawiodłam. Stambuł to w tym przypadku jedynie kulisy. 

      Na lekturę nadal czeka Stambuł Orhana Pamuka. Książka, która już raz mnie pokonała (po około 150 stronach). Teraz mam inną motywację i perspektywę. Mam nadzieję, że dam radę :)  

      Ocena: -5/6

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 28 marca 2011 17:44
  • wtorek, 22 marca 2011
    • Miasto Boga, Paulo Lins

      To nie jest książka, którą się czyta dla przyjemności. Wręcz przeciwnie. Lektura sprawia nemalże fizyczny ból i wywołuje odrazę. Mimo to jestem zdania, że warto po nią sięgnąć.

      Najbardziej wstrząsający w Mieście Boga jest fakt, iż zawarte w książce historie są prawdziwe. Czarnoskóry autor, sam pochodzący z Rio de Janeiro, prowadził w latach 1986-1993 badania antropologiczne na temat tamtejszej przestępczości. Na podstawie wyników owych badań oraz wspomnień autora powstała niniejsza książka, a na jej podstawie głośny film, który być może niektórzy z Was znają.
      Opis na okładce: Tytułowe Miasto Boga to tani kompleks mieszkaniowy, który powstał w ramach projektu rządowego, aby zapewnić dach nad głową i lepsze warunki życia mieszkańcom dzielnic nędzy zniszczonych powodzią. Ludzie wprowadzili się tam z całym bagażem obyczajowym i kulturowym brazylijskich slumsów. Przynieśli ze sobą nędzę i analfabetyzm, sambę i kulty afrobrazylijskie, futbol i tanie knajpy, przestępczość i narkotyki, prowizorkę i brak nadziei. Bohaterem zbiorowym "Miasta Boga" jest społeczność kolorowych: wiejskich imigrantów, miejskiej biedoty i cwaniaków, prostytuek i handlarzy narkotyków.

      W książce, jak i na ulicach Miasta Boga, dominuje przemoc. Młodzi przestępcy, część z nich to jeszcze dzieci, ośmio-, dziesięcioletnie, bez lęku i umiaru posługuje się bronią. Zabicie człowieka jest prostsze od zabicia muchy, a ilość przypadkowych ofiar na ulicach liczy się w setkach. Brak wzorców w otoczeniu, szans na wykształcenie, perspektyw, poczucie bezkarności, korupcja policji, patologia rodzin - to tylko część z czynników spychających tych chłopców na drogę przestępstwa. Opisane w książce historie przerażają, jednocześnie skłaniając do refleksji.

      Książka na pewno nie punktuje językiem. Jest on bowiem stricte reporterski, przypomina migawki aparatu fotograficznego. Krótkie zdania, niewiele przymiotników, żadnych upiększeń, zero poezji. Momentami ciężki w odbiorze. Mnie dodatkowo przeszkadzał fakt, iż tłumacz zdecytował się na przekład ksywek bohaterów i tak powstały m.in. Biszkopcik, Wylewka czy Ruski Szczur, używane na zmianę z brazylijskimi imionami innych gangsterów.

      Ocena: 4/6

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      wtorek, 22 marca 2011 21:47
  • niedziela, 20 marca 2011
    • Ateny

      Są takie miasta, w których już po kilku godzinach czuję się jak u siebie i mogłabym sobie wyobrazić, aby na jakiś czas w nich zamieszkać. Ateny do tych miast z pewnością nie należą. Jest to miasto, które mnie rozczarowało. I nie chodzi tylko o padający w połowie marca śnieg...

      Zacznę jednak od pozytywnych aspektów wizyty, bo kilka ich było. Na pierwszym miejscu jest sieć ateńskiego metra. NOWIUTEŃKA, bo większość stacji powstała w 2000 roku, w ramach przygotowań do olimpiady. Jasne, czyste, przestronne i, co ważne, bardzo dobrze oznakowane. Turysta znający podstawy angielskiego nie ma problemów z poruszaniem się po mieście. Dotyczy to także tramwajów i autobusów. To podobno także miła pozostałość po igrzyskach olimpijskich. Urzeka przyjazne i radosne usposobienie Greków, choć nie zawsze obejmuje także kelnerów.... Ogromne wrażenie zrobił na mnie starożytny stadion Kallimarmaro, pochodzący z 330 roku p.n.e. Zabawnie było przyglądać się żołnierzom w tradycyjnych strojach podczas zmiany warty przed greckim parlamentem. Miło poszwędać się wąskimi uliczkami dzielnicy Psirri, rozkoszować się widokiem miasta z Akropolu, sączyć kawę w licznych kafejkach albo w niedzielę wybrać się na targ staroci.

      ALE spacerując uliczkami w centrum miasta nie sposób nie zauważyć ruin starych domów, ścian pokrytych graffiti, wyłamanych drzwi i okien - obrazki jak po wojnie. Ponadto wszędzie (poza metrem) mnóstwo śmieci. Nie chcę sobie nawet wyobrazić, co się tutaj dzieje w lecie przy 40° C. Nawet najważniejsze zabytki Grecji, ba całej Europy, czyli Akropol i Agorę cechuje brak należytej pielęgnacji i ochrony: nieoznakowane ścieżki dla zwiedzających, brak dostatecznych informacji o tym co się widzi, a te kilka tablic, które znaleźliśmy było w bardzo kiepskim stanie. Liczącą dwa i pół tysiąca lat świątynię Hefajstosa pokrywają chwasty!!! Z drugiej strony za grube miliony Grecy rekonstruują kilka budowli na Akropolu, co budzi liczne kontrowersje i dyskusje.
      W rozmowach z miejscowymi słowo "kryzys" odmieniane jest przez wszystkie przypadki. Można spotkać ludzi żebrzących o jedzenie i bezdomnych - obrazki, których do tej pory w ogóle nie kojarzyłam z Grecją. Do tego dochodzi ogromny problem nielegalnych imigrantów z Afryki i Azji (głównie Indii i Bangladeszu). Ponoć jest ich w Grecji 6 milionów. Rośnie związana z tym przestępczość, bieda i przemoc. Ludzie mają żal do UE za brak dostatecznej pomocy.... Ehh. Miało być o mojej podróży, a zeszłam na ciężkie tematy. Jednak podróżując po dzisiejszych Atenach, nie sposób o nich nie wspomnieć.

      Na koniec kilka zdjęć:

      Nie chcę nikogo zniechęcać do podróży do Aten. Miasto z pewnośćią należy odwiedzić. Może mieliśmy za dużo czasu (w sumie 3 dni) i zbyt "dokładnie" poznaliśmy zakątki nie przeznaczone dla turystów. A może z miastem jest jak z książką: nieodpowiednia pora, nie taki nastrój i już się nie podoba. Ale Stambuł.... Stambuł to już całkiem inna historia.... :))

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      niedziela, 20 marca 2011 11:36
  • czwartek, 17 marca 2011
    • Futrzaki ze Stambułu

      Stambuł to niewątpliwie miasto kotów. Żyją ich tam tysiące i z tego, co zaobserwowałam, wiedzie im się raczej dobrze, albo bardzo dobrze. Są dokarmiane przez ludzi i wcale się ich nie boją. Dają się głaskać i mrucząc ocierają sie o nogi. Oczywiście nie wszystkie.
      Niektóre są piękne, zdrowie o lśniącym futrze, inne brudne i sponiewierane - choć to pewnie głównie kocury, w końcu mamy marzec :))

      Zrobiłam im 53 zdjęcia. Wybór najładniejszych nie był, jak się pewnie domyślacie, łatwy, ale przecież nie będę tu wstawiała pół setki kocich zdjęć.... Nie będę? No nie, nie będę :)) A zatem prezentuję wybór subiektywny, sztuk 18. Panie i Panowie poznajcie koty ze Stambułu:

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Futrzaki ze Stambułu”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      czwartek, 17 marca 2011 18:27
  • poniedziałek, 14 marca 2011
    • Ateńskie koty

      Ubiegły tydzień spędziliśmy w dwóch wyjątkowych miastach, w których tradycyjnie fotografowałam koty. Pierwsze z tych miejsc to Ateny. Bardzo ciężko było uchwycić tamtejsze zwierzaki, gdyż po pierwsze było bardzo zimno i koty szukały ciepłego i suchego schronienia. Po drugie koty ateńskie są w większości bardzo dzikie i płochliwe. Na widok zbliżającego się człowieka czym prędzej uciekają. Na szczęście nie wszystkie.

      Na początek kot domowy, więc i odważny: siedział na parkanie i leniwie obserwował moje wysiłki.

      U stóp Akropolu, na ogrodzonym kawałku trawy, wśród drzewek pomarańczowych schronienie znalazło kilka kotów. Ktoś postawił im prowizoryczne domki z desek i tektury oraz miski z wodą i jedzeniem. Mimo tego zwierzaki były bardzo płochliwe i ciągle uciekały, dlatego zdjęcia wyszły niewyraźne.

      Na koniec egzemplarze "starożytne". Dwa sierściuchy zamieszkujące Akropol:

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 14 marca 2011 21:37

Zakładki

Kanał informacyjny