Według Agi

książki, filmy, podróże, koty i takie tam różne...

Wpisy

  • piątek, 31 grudnia 2010
  • czwartek, 30 grudnia 2010
    • Napisane na moim czole, Nafisa Haji

      Nafisa Haji napisała ciekawe czytadło o losach wielopokoleniowej indyjsko-pakistańskiej rodziny rozsianej na całym świecie, które poznajemy z perspektywy młodej kobiety. Saira, bo tak ma ona na imię, urodziła się w Ameryce i dorastała w pełni korzystając z wolności życia w tym kraju. Jednocześnie na jej wychowanie olbrzymi wpływ miały tradycje i obyczaje muzułmańskie. W trakcie dorastania dziewczyna odkrywa kilka rodzinnych tajemnic i uświadamia sobie, jak skomplikowane i niejednoznaczne potrafią być ludzkie losy. U progu dorosłości musi wybrać drogę, którą będzie podążać. Wybrać między wolnością i niezależnością, a tradycyjnym losem młodej kobiety: małżeństwem zaaranżowanym przez rodzinę.

      Powieść czyta się łatwo i szybko. Nie ma w niej głębi i ambitnych treści, ale jest porządny warsztat oraz sporo informacji na temat muzułmańskich zwyczajów oraz życia i zależności w ogromnej kochającej się rodzinie. Pozytywnie zaskoczyło mnie zakończnie, którego się nie spodziewałam.

      Ocena: 4/6

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      czwartek, 30 grudnia 2010 21:47
    • Zima, zima, zima. Pada, pada śnieg....

      Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że nie jestem fanką tej pory roku. Zdecydowanie bardziej wolę lato.
      ALE skoro już przyszła, jest i pozostanie przynajmniej przez kolejne dwa miesiące, to trzeba się z nią jakoś zaprzyjaźnić. Albo przynajmniej spróbować. Albo chociaż wyciągnąć dla siebie to, co w niej najlepsze. Na przykład olśniewające zimowe pejzaże. Poniżej kilka fotograficznych impresji z naszej trzydniowej podróży w góry Rudawy (Erzgebirge) w Saksonii.

      Na pierwszym obrazku koń, który ciągnął nasze sanie podczas przejażdżki po lesie. Jazda w rytmie dzwoneczków trwała tylko godzinę, ale i tak zmarźliśmy do szpiku kości. Mimo to byłam przeszczęśliwa, bo już od dawna marzyła mi się taka podróż. Na kolejnych zdjęciach wspomniane widoki.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Zima, zima, zima. Pada, pada śnieg....”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      czwartek, 30 grudnia 2010 19:58
  • środa, 29 grudnia 2010
  • niedziela, 26 grudnia 2010
    • Domofon, Zygmunt Miłoszewski

      Zastanawiając się nad lekturą na Święta, zdecydowałam się na Domofon - tak dla kontrastu dla świątecznej idylli ;)

      Ten osadzony w polskich realiach thriller połknęłam w dwa wieczory i muszę przyznać, że jestem usatysfakcjonowana. Wartka akcja, ciekawi bohaterowie, spora dawka humoru, odrobina strachu oraz niewytłumaczalne zjawiska - oto elementy składowe powieści.
      Jednocześnie pozdnajemy kilkoro bohaterów, których łączy wspólny adres: blok na warszawskim Bródnie. Akcja rozpoczyna się w momencie, kiedy do bloku wprowadzają się Agnieszka i Robert, młode małżeństwo pragnące wspólnie rozpocząć nowe życie. Parze nie udaje się nawet rozpakować walizek, kiedy pojawia się pierwszy trup: młody mężczyzna, któremu winda obcięła głowę. A potem już z górki: trup ściele się gęsto, mieszkańców bloku dręczą koszmary, aż w końcu okazuje się, że są więźniami swojego bloku i nie mogą się z niego w żaden sposób wydostać.

      Jak już napisałam, powieść mi się podobała. Prawie. Mój entuzjazm nie obejmuje zakończenia, które jest, moim zdaniem, bardzo kiepskie i mało wiarygodne. Szkoda.
      Ale z pewnością sięgnę po kolejne książki Miłoszewskiego, który wzorując się m.in. na Kingu napisał całkiem porządną książkę do bania (nie, nie do bani).

      Ocena:+4/6

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      niedziela, 26 grudnia 2010 22:32
  • sobota, 25 grudnia 2010
    • Podróż zimowa, Diane Armstrong

      Podróż zimowa to bardzo ważna i zarazem bardzo odważna powieść. Do jej napisania zainspirowała autorkę o polskich korzeniach tragedia, która rozegrała się latem 1941 roku w Jedwabnem. Na kanwie tamtych tragicznych wydarzeń Diane Armstrong uplotła swoją opowieść, bardzo osobistą, przejmującą i do bólu szczerą.

      Główna bohaterka Halina, Australijka pochodząca z Polski, pięćdziesięcioletnia singielka, mieszka w towarzystwie swojego kota, a z zawodu jest stomatologiem sądowym. Jej praca polega na identyfikowaniu zwłok na podstawie zębów w sytuacjach, kiedy stopień rozkładu ciała zmarłego nie pozwala na "normalne" rozpoznanie. Jako światowej sławy ekspert w swojej dziedzinie Halina zostaje zaproszona przez IPN do udziału w ekshumacji masowego grobu w Nowej Kalwarii. Grobu setek żydowskich mieszkańców wioski, którzy zostali żywcem spaleni w stodole przez swoich polskich sąsiadów.
      Dla Haliny wyprawa do nieznanego kraju swojego pochodzenia okazuje się być momentem przełomowym, który zmieni całe jej życie. Nie chcę zdradzać za wiele, pisząc o głównej bohaterce, żeby nie odbierać Wam przyjemności odkrywania razem z Haliną tajemnic z przeszłości.

      Napisałam na początku, że jest to książka niezwykle ważna. Pierwsza i do tej pory jedyna (?) powieść, obok licznych pozycji historycznych zawierających suche fakty i liczby, która śmiało może zostać potraktowna jako próba nadania wydarzeniom z 1941 roku ludzkiego wymiaru poprzez nadanie imion i twarzy zarówno ofiarom jak i sprawcom. Autorka snuje przed nami wizję wspólnego, zgodnego życia Polaków i Żydów przed wojną, przedstawiając portrety konkretnych ludzi, którzy skrywają się za długą listą ofiar. Czytelnik nie może pozostać obojętny na historie, które poznaje i zostaje wciągnięty w wir wydarzeń. Krok po kroku poznaje orgom tragedii i bestialstwa, które sąsiedzi zgotowali sąsiadom.


      Dzięki swojemu dystansowi, związanemu prawdopodobnie z faktem mieszkania za granicą, udało się autorce bardzo rzetelnie przedstawić konsekwencje pogromu, który obciążył mieszkańców wioski ogromnym poczuciem winy i lękiem na wiele pokoleń. Armstrong świetnie ujęła klaustrofobiczny klimat wczesnych lat dziewięśćdziesiątych, panujący wówczas antysemityzm oraz popularność partii nacjonalistycznych w Polsce. Zachowała przy tym właściwe proporcje i znać, że bardzo dokładnie przygotowała się do napisania tej powieści, zachowując trudną rolę obiektywnego obserwatora-reportera. Jedną tragedią były bowiem wydarzenia z lat czterdziestych, a drugą zaprzeczanie im przez lata, kłamstwa oraz zrzucanie winy na innych. W powieści pojawiają się istotne pytania na temat istoty przebaczania oraz dziedziczenia winy i odpowiedzialności za czyny przodków.

      Lektura nie zawsze przyjemna, ale bardzo ważna. Polecam!

      Ocena: 6/6

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Podróż zimowa, Diane Armstrong”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      sobota, 25 grudnia 2010 17:44
  • sobota, 18 grudnia 2010
    • Labirynt, Kate Mosse

      Dopiero po wypożyczeniu tej powieści zorientowałam się, że to tzw. bestseller z 2008 roku. Fakt ten tylko spotęgował moją ciekawość w stosunku do tej pokaźnej książki. Dodam jeszcze, że zaintrygowała mnie okładka oraz tematyka: tajemnica Graala (niewyczerpany temat dla fanów historii...), epoka średniowiecza, morderstwa, zdrady, spiski. Krótko mówiąc zapowiadał się interesujący, historyczny thriller.

      I co?

      Bez fajerwerków, ale w sumie mi się podobało. Miłośnikom podobnych klimatów książkę zdecydowanie polecam.
      Akcja powieści toczy się dwutorowo. Jednocześnie poznajemy dwie bohaterki: żyjącą w czasach współczesnych Alice, która podczas wykopalisk archeologicznych na południu Francji dokonuje niebywałego odkrycia oraz Alais, która żyła na początku trzynastego wieku w warownej twierdzy i zajmowała się ziołolecznictwem. Podczas lektury stopniowo poznajemy odpowiedź na pytanie, co łączy obie kobiety oraz jakich tajemnic przyszło im strzec.

      Kate Mosse napisała ciekawą powieść historyczną, głęboko osadzoną w epoce, z wartką akcją i ciekawą teorią dotyczącą legendy Graala. Dużo w niej informacji dotyczących katarów, walk i sporów między ówczesnymi władcami świeckimi i Kościołem oraz życia codziennego w XIII wieku. Sprawna narracja i dobre tłumaczenie dopełniają całości.

      Ocena 4+/6

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Labirynt, Kate Mosse”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      sobota, 18 grudnia 2010 22:49
  • wtorek, 14 grudnia 2010
    • Babies

      Chciałam Wam dziś opowiedzieć o absolutnie wyjątkowym filmie, który miałam przyjemność wczoraj obejrzeć.

      Jest to dokument francuskiego reżysera Thomasa Balmèsa, który opowiada o pierwszym roku życia czworga niemowlaków żyjących w zupełnie odmiennych kulturach. Poznajemy dwie dziewczynki: Marii z Japonii i Hattie z USA oraz dwóch chłopców: Ponijao z Namibii i Bayara z Mongolii. Ta czwórka bohaterów zbiera nas w przecudną podróż pełną śmiechu, wzruszeń i zaskoczeń. W ich kompletne różnych rzeczywistościach panują odmiennie reguły wychowania dzieci i obchodzenia się z nimi. Film uzmysławia nam te różnice i pozwala wysnuć wnioski...

      Film absolutnie minimalistyczny, co niebywale mnie zaskoczyło. Nie padło w nim ani jedno zrozumiałe dla mnie zdanie (kilku poleceń amerykańskiej mamy nie liczę), ani jedna scena nie była zaplanowana i przemyślana. Jednak zdjęcia są tak sugestywne i przepełnione treścią, że komentarz jest zbędny, a widz ma spore pole do interpretacji i analiz. 
      Podczas oglądania śmiałam się tak, że brzuch mnie rozbolał, a z kina wyszłam z głową pełna refleksji i przemyśleń: o rodzicielstwie, cudzie narodzin, wychowaniu, kanonach społecznych, wpływie kultury na nasze życie oraz wielu innych. Nie będę się więcej rozpisywać. Zobaczcie sami.

       Gorąco polecam, a na początek trailer (UWAGA: znacząco poprawia nastrój!):

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Babies”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      wtorek, 14 grudnia 2010 17:19
  • sobota, 11 grudnia 2010
    • Lala, Jacek Dehnel

      Wszyscy wokół zachwycają się tym młodym obiecującym prozaikiem i poetą. Jest wielbiony za świetny styl, piękną polszczyznę, cudowne wersy i magiczne akapity. Szanowany laureat wielu literackich nagród, poważany członek kilku szacownych gremiów.

      Po lekturze (mojej) pierwszej książki Jacka Dehnela wpisuję się na listę jego wielbicieli obiema rękami i niesamowicie się cieszę, że jeszcze kilka jego powieści przede mną (ale już nie z biblioteki - pożądam ich z pasją bibliofila-amatora na własność) oraz, że w związku z młodym wiekiem autora mogę liczyć na jeszcze wiele stron zapisanych jego piórem.

      Lala ujęła mnie już swoją przepiękną okładką i wciągnęła niemalże od pierwszej linijki. Jest to dla mnie absolutna perełka w polskiej literaturze. Zabawna, sentymentalna podróż w czasie, w której przewodniczką jest babcia autora. Kobieta wyjątkowa i fascynująca, niemalże tak fascynująca jak czasy, w których przyszło jej żyć. Dehnel snuje opowieści, których prawdziwą narratorką jest Lala. Rodzinne historie przekazywane wnukowi przy herbacie i serniku, snute leniwie i mimochodem. Przerywane, wtrącane, powtarzane, czasem do znudzenia. Pełne anegdot, szczerych osądów, barwnych postaci i dramatycznych wydarzeń. Pozbawione chronologii i logicznego porządku. Za to pełne miłości, tragicznych historii, wzlotów i upadków. Tworzące portret nieprzeciętnej rodziny na przestrzeni dziesiątek lat. Jak album ze starymi fotografiamii w sepii, tyle tylko, że dane nam jest do każdego zdjęcia usłyszeć ukrytą za jego gładką powierzchnią historię.


      Jednak dla mnie Lala jest przede wszystkim wyrazem olbrzymiej miłości autora do swojej babci, hołdem niemalże. Cudownym podziękowaniem za wychowanie, cudowne dzieciństwo i dziesiątki godzin wypełnionych opowieścią, za przekazanie bezwarunkowej miłości do muzyki i literatury, za życiową mądrość i doświadczenie, którymi pragnęła się dzielić na każdym kroku. Tę miłość i ogromny szacunek odkrywałam na kolejnych stronach, ukryte między innymi w ckliwych komentarzach i złośliwych przytykach.

      Nie mogę napisać inaczej. Jestem wobec Lali absolutnie bezbronna. To cudowna, wyjątkowa i niepowtarzalna książka, do której na pewno jeszcze nie raz powrócę.

      Ocena: 6/6 - Nie ma innej opcji!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Lala, Jacek Dehnel”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      sobota, 11 grudnia 2010 20:13

Zakładki

Kanał informacyjny