Według Agi

książki, filmy, podróże, koty i takie tam różne...

Wpisy

  • niedziela, 15 listopada 2009
    • Rauska, Teresa Oleś-Owczarkowa

      Autorka w niezwykle ciekawy i wciągający sposób opisuje losy polskiej rodziny zesłanej podczas drugiej wojny na przymusowe roboty do Niemiec. Pięć lat na obczyźnie widziane oczami dziecka - głównej bohaterki, która w chwili wyjazdu nie miała jeszcze dziesięciu lat, a podczas pobytu w Niemczech dojrzewa i poznaje świat. Jest to autentyczna historia, fabuła książki nawiązuje mianowicie do losów matki autorki.

      Tytułowa Rauska to mała miejscowość w Sudetach, niedaleko Strzegomia. Mała Alusia, jej rodzice i trzy siostry trafiają do niemieckiego rolnika, dla którego muszą pracować. Główna bohaterka spędza pierwsze tygodnie w domu, opiekując się młodszą siostrą. Następnie rozpoczyna pracę na polu, razem ze wszystkimi robotnikami. Pewnego dnia Bauer, właściciel gospodarstwa zauważa jej zaangażowanie i wysyła ją do pracy w domu. Tak rozpoczyna się dla niej nowy etap w życiu. Dziewczynka szybko uczy się niemieckiego, co umożliwia jej bezproblemową komunikację. Ciężko pracując uczy się mnóstwa nowych rzeczy w domu i gospodarstwie, poznaje nowoczesne urządzenia techniczne, innowacyjne rozwiązania ułatwiające pracę. Szefowa, którą dziewczynka szanuje i podziwia, staje się dla niej momentami bliższa niż niepiśmienna i w pełni uzależniona od męża matka. Alusia socjalizuje się w nowej, niemieckiej rzeczywistości, zakochuje się nawet w niemieckim chłopcu, marzy o studiach w Berlinie. Polska, za którą z całych sił tęskni jej rodzina, kojarzy się jej głównie z biedą i zacofaniem. Ale przychodzi koniec wojny i trzeba wracać do domu....

      Nie mogłam się od tej książki oderwać. Jest fascynująca i daje dużo do myślenia o ludziach - bez narodowościowych uprzedzeń albo podziału na wrogów i przyjaciół. Codzienne problemy i radości prostych ludzi, dzielone z innymi w sytuacji wojny, są tłem historii Alusi. Warto! Mam wielką nadzieję, że może się kiedyś dowiem, jak potoczyły się losy Ali po wojnie. Wielka piątka z plusem!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      niedziela, 15 listopada 2009 15:08
    • Czarna znajdka - Polly

      W zeszły czwartek, podczas wyprawy po sukienkę balową do Słubic, spotkałam na swojej drodze inną piękną małą czarną. Trzymiesięczna koteczka wyskoczyła z piwnicznego okna wprost pod moje nogi i zamiauczała przejmująco. No i co miałam zrobić?

      Po wizycie u weterynarza i obwąchaniu wrzystkich kątów mojej kuchni kicia pojechała do Berlina. Tam jej nowy domek, z miłymi właścicielami i wieeelkim ogrodem. A ja cóż: do trzech razy sztuka.... trzeci kot mój :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Czarna znajdka - Polly”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      niedziela, 15 listopada 2009 14:35
    • Ruski miesiąc, Dmitrij Strelnikoff

      Ludwik Stomma napisał o tej książce: "Kto w Polsce umie jeszcze śmiać się sam z siebie, MUSI przeczytać Ruski miesiąc. Zachwyciłem się tą książką." Mnie też się podobała, miejscami ubawiła to łez, ale zaznaczam, że książka nie jest dla wszystkich.

      Autor w zabawny sposób opisuje swoją biurokratyczną walkę z Kościołem katolickim, który nie chce mu wydać zezwolenia ze ślub ze swoją polską nupturientką. Kompleksowość problemu może przybliżyć niniejszy fragment: "Próbowałem to poskładać: katolicki Sąd Duchowny w Warszawie pyta zwierzchnika Kościoła Katolickiego w Rosji, czy może prowadzić w Polsce sprawę Rosjnina wyznania prawosławnego, ochrzczonego w Warszawie, mającą na celu ustalenie, czy jego byłe małzeństwo cywilne, zawarte i zakończone legalnym rozwodemw Rosji, jest nadal aktualne czy nie... Chyba nie zdołałbym wymyślić czegoś takiego sam." (str. 183)

      Walka z biurokracją trwa trzy lata. Ten czas autor wykorzystuje na ciekawie, ironicznie, a czasami wręcz złośliwie obserwacje naszego "polskiego piekiełka". Zmagania z urzędnikami, policją, wrogością teściowej przyjaciela, itp. to elementy jego codzienności, kórą osładzają moskiewskie czekoladki i rosyjski szampan. Refleksje na temat słowiańskości duszy i odwiecznych animozji między Polakami i Rosjanami pojawiają sie w wielu miejscach książki. Czasem trochę tego za wiele, zwłaszcza momentami razi nadmiar historycznych anegdot wyrwanych z kontekstu. Dla mnie książka Strelnikoffa to miła odskocznia od polskio-niemieckich tematów. Do czytania zapraszam wszystkich, którzy są samokrytyczni, niezbyt mocno związani z Kościołem, a przede wszystkim ciekawi obrazu Polaków w oczach naszych wschodnich sąsiadów. W moich oczach "Ruski miesiąc" to mocna czwórka z plusem!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      niedziela, 15 listopada 2009 14:15
  • wtorek, 03 listopada 2009
    • Rumunia: Podróże w poszukiwaniu Diabła, Michał Kruszona

      rumunia Odbiór tej książki w dużym stopniu zależy od tego, z jakimi    oczekiwaniami rozpoczęło się lekturę. Ja byłam przekonana, że sięgam po reportaż z podróży (ponad 30!) po Rumunii – kraju fascynującego i tajemniczego zarazem.

      Niestety książka tylko po części jest reportażem. W dużej mierze do zbiór snów, fantazji i majaków autora. Historie nie mające głębszego sensu pojawiają się na co drugiej stronie, raz dłuższe, raz krótsze i utrudniają czytanie. Kruszona dość intensywnie podkreśla swoje skłonności do alkoholu, pod którego znacznym wpływem pewnie swoją książkę napisał. Duchy, zmory, wampiry, przepowiednie, podróże w czasie i przestrzeni – miały może w zamierzeniu zadośćuczynić podtytułowi, ale moim zdaniem powodują, że nie do końca wiadomo, z jakim rodzajem literatury ma się do czynienia. Znajdziemy tu elementy powieści fantasy, autobiograficzne sny, historie o duchach, ale z pewnościa nie jest to reportaż.

      Rumunia, która wyłania się z książki to kraj niemalże średniowieczny. Bieda, bród, bezrobocie, przemoc – trzeba przy tym dodać, że Kruszona pierwszą swoją podróż odbył w 2000 roku, a nie w Rumunii za rządów Ceausescu. Prawie wcale nie ma tu miejsca na nową Rumunię i zmiany związane z przygotowaniem do członkostwa w Unii Europejskiej. Wyjątek stanowi kilka ostatnich stron, poświęconych Bukaresztowi, ale to z kolei psują seksualne fantazje autora na temat niejakiej Beatrix, o której nic więcej ponad to, iż rozpala wyobraźnię autora nie wiadomo... To , co w książce mi się podobało, to opisy życia tamtejszych Cyganów oraz próba, nie do końca niestety udana, oddania klimatu Rumunii.

      Ale i tak się tam kiedyś wybiorę

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Rumunia: Podróże w poszukiwaniu Diabła, Michał Kruszona ”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      wtorek, 03 listopada 2009 20:46

Zakładki

Kanał informacyjny