Według Agi

książki, filmy, podróże, koty i takie tam różne...

Wpisy

  • wtorek, 31 stycznia 2012
    • Klub Matek Swatek, Ewa Stec

      Tak to niestety bywa w przypadku książek, które były szeroko reklamowane i obecne na wielu blogach, że jak w końcu wpadną mi w ręce, to częściej rozczarowują niż zachwycają. Tym razem nie było na szczęście tak tragicznie, jak w przypadku Sosnówki (bo i cukru do swej powieści pani Stec dodała zdecydowanie mniej), ale rewelacji też nie było.

      Trzydziestoletnia nauczycielka Anka nie ma szczęścia w miłości, ale za to dwoje świetnych przyjaciół i nowo kupione mieszkanie w podejrzanej dzielnicy. W bonusie do mieszkanie Anka dostaje dwóch przystojnych mężczyzn, z których jeden jest tajnym agentem, a drugi należy do mafii.
      Z kolei mama głównej bohaterki jest zdania, że nadszedł najwyższy czas, by Anka wyszła za mąż i urodziła dzieci. Zdesperowana kobieta trafia na grupę nieco stukniętych pań w okresie menopauzalnym, których głównym zajęciem zapełniajęcym nudne dnie na emeryturze jest swatanie cudzych dzieci za pieniądze. Pełen profesjonalizm :)

      Spodziewałam się ckliwej romantycznej historyjki o poszukiwaniu miłości, a dostałam komedię pomyłek z wątkiem kryminalnym, trącącą lekko wczesną Chmielewską. Przyznaję, że często uśmiechałam się pod nosem, a wartka akcja sprawiła, że książkę przeczytałam błyskawicznie. Nic po niej wprawdzie w głowie nie zostanie, ale z pewnością zapewni rozrywkę i kilka przyjemnych chwil. I tak się zastanawiam, czy warto sięgnąć po drugi tom? Czytał ktoś?

      Ocena: -4/6

      WYZWANIE 2012
      Książki z mojej półki

      Cel: 20
      Przeczytanych: 2

      Zostało: 18

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Klub Matek Swatek, Ewa Stec”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      wtorek, 31 stycznia 2012 21:50
  • sobota, 28 stycznia 2012
    • Intouchables, reż. Olivier Nakache & Eric Toledano

      Zaobserwowałam ciekawą rzecz: Francuzi mają niezwykły dar poruszania trudnych, społeczno-politycznych tematów w sposób niezwykle lekki i zabawny, wbijając przy tym szpilę bardzo celnie i głęboko. Często tematyzowana jest codzienność imigrantów we Francji. Tak było w przypadku obejrzanych przeze mnie w ubiegłym roku filmów Le nom des gens oraz L'Italien.

      Podobnie jest także w przypadku Intouchables, komedii, która ma bardzo głębokie drugie dno. Philippe, francuski, bajecznie bogaty arystokrata jest kompletnie sparaliżowany. Przykuty do wózka inwalidzkiego skazany jest na pomoc i opiekę innych. Na rozmowę o pracę przychodzi do niego Driss - czarnoskóry chłopak z przedmieść, z ciemną przeszłością i jeszcze ciemniejszą przyszłością. Nie kieruje nim przy tym chęć niesienia pomocy, albo zarobienia w legalny sposób pieniędzy. O nie. Przychodzi, gdyż potrzebuje podpisu dla urzędu pracy, aby nadal otrzymywać zasiłek od państwa. Jego szczery i bezczelny sposób bycia sprawia, że Philippe, niespodziewanie dla samego siebie, postanawaia dać chłopakowi szansę i przjmuję Drissa na okres próbny.

      W ten oto sposób zaczyna się niezwykła przyjaźń dwóch, różniących się jak dzień i noc, mężczyzn. Przyjaźń, która (jakkolwiek kiczowato by to nie zabrzmiało) zmieni życie ich obu. Intouchables to dwie godziny gwarantowanej rozrywki. Genialni odtwórcy głównych ról: François Cluzet i Omar Sy bez dwóch zdań podbili moje serce. Gdzieś w tle serii przekomicznych sytuacji z codziennego życia nietypowych przyjaciół, odnajdziemy wpomniane wyżej "poważne tematy". Przepaść dzieląca francuskie społeczeństwo centrum Paryża od jego obrzeży zamieszkanych prez imigrantów, przestępczość, marginalizacja, brak perspektyw, rasizm - to tylko niektóre z nich.

      Oglądałam ten film w kinie w Niemczech - mam nadzieję, że można go zobaczyć także w Polsce - serdecznie POLECAM!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      sobota, 28 stycznia 2012 12:59
    • Spadkobiercy, reż. Alexander Payne

      Miałam okazję obejrzeć ten film w przedpremierowym pokazie i już wiem, skąd te wszystkie zachwyty, Złote Globy i nominacje do Oskara.

      Opowiedziana historia jest bardzo życiowa. Momentami bezgranicznie smutna jednocześnie daje nadzieję. Matt i jego żona są małżeństwem od kilkudziesięciu lat. Jednak poza wspólnym adresem i dwiema córkami niewiele ich już łączy. On jest wziętym i zapracowanym adwokatem, ona spędza dnie w klubach i na uprawianiu ryzykownych sportów. Wszystko się zmienia, kiedy kobieta ulega poważnemu wypadkowi i zapada w śpiączkę. Matt zmuszony jest zmienić swoje dotychczasowe życie, skupić się na rodzinie i na nowo ułożyć swoje relacje z córkami. Jednocześnie musi podjąć decyzję o sprzedaży ziemi odziedziczonej po przodkach - decyzji, krórej konsekwencje odczuje wielu ludzi.

      Ogromne brawa należą nie nie tylko boskiemu Georgowi, który pokazuje nieznaną dotychczas twarz i ma odwagę grać w wyjątkowo okropnych ubraniach :)) Także Shailene Woodley oraz Amara Miller, grające córki Matta, robią niesamowite wrażenie. Piękne krajobrazy (akcja dzieje się na Hawajach) tylko dopełniają całości.
      Spadkobiercy to naprawdę piękny, nieśpieszny film o życiu, śmierci, szczerości, miłości i bólu. Wywołuje wiele emocji i skłania do refleksji nad własnym życiem. POLECAM!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Spadkobiercy, reż. Alexander Payne”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      sobota, 28 stycznia 2012 12:20
  • niedziela, 15 stycznia 2012
    • Złoto Zoi, Philip Sington

      Wiecie, za co uwielbiam sklepy pt. "Tania książka" (oprócz cen oczywiście)?
      Za możliwość wielogodzinnych (tak, tak, czasem muszę swoje pobyty tam liczyć w godzinach...) poszukiwań i dokonywania ciekawych odkryć. I do tego za każdym razem spore prawdopodobieństwo natrafienia na książki, które pewnie inaczej nigdy by się nie znalazły w naszym posiadaniu i szkoda by było...

      Takim odkryciem jest kupione jakiś czas temu za 8 zł Złoto Zoi. Stało sobie na regale, póki nie zabrałam go ze sobą wyjeżdżając na świąteczny urlop, jeszcze przed podjęciem wyzwania Z półki. I całe szczęście, że zabrałam, bo lektura powieści była czystą przyjemnością.
      Sington stworzył powieść, której akcja dzieje się na dwóch przestrzeniach czasowych. W roku 2000 Marcus Elliot dostaje zlecenie napisania teksu do katalogu wystawy obrazów Zoi Korwin-Krukowskiej. Zmarłej niedawno artystki rosyjskiego pochodzenia, która malowała obrazy na złocie, stosując przy tym niezwykle trudną technikę. Elliot otrzymuje wyjątkową szansę poznania tajemnic życia artystki: wiele dni spędza w jej domu badając liczne listy i inne dokumenty z czasów jej młodości. Praca ta pochłania go dogłębnie, mężczyzna popada niemalże w szaleństwo. Ryzykując wszystko co ma, prowadzi własne śledztwo i za wszelką cenę chce odkryć prawdę.

      Poszukiwania Elliota stanowią główną oś powieści, która przerywana jest historią Zoi, a raczej jej wybranymi fragmentami. Pozbawione porządku chronologicznego listy i migawki z przeszłości powoli układają się w całość, jak elementy zawiłej układanki. Pozwalają nam pozać historię niezwykłej kobiety, arystokratki, urodzonej na początku wieku w carskiej Rosji, której rodzina była związana z dworem Romanowów. W szale rewolucji wtrącona do więzienia, z którego uratował ją szwedzki komunista, jej późniejszy mąż. Drugi mąż, gdyż pierwszy raz została mężatką już w wieku 16 lat wbrew matce i zdrowemu rozsądkowi. A to dopiero początek jej historii. Więcej nie zdradzę - przeczytajcie sami.
      Sington stworzył ambitną powieść, która zawiera wiele elementów gwarantujących czytelnikowi przyjemne chwile. Na okładce napisano, że Złoto Zoi jest thrillerem. Moim zdaniem nie można jej tak jednoznacznie zaszufladkować. Jest to lektura wielowątkowa, poruszająca wiele różnorodnych tematów i łącząca w sobie kilka gatunków. Polecam ją serdecznie.

      Ocena: +5/6

      WYZWANIE 2012
      Książki z mojej półki

      Cel: 20
      Przeczytanych: 1

      Zostało: 19

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Złoto Zoi, Philip Sington”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      niedziela, 15 stycznia 2012 19:34
  • sobota, 14 stycznia 2012
  • niedziela, 01 stycznia 2012
    • Podsumowanie roku 2011

      W minionym roku przeczytałam 47 książek, w tym 17 polskich autorów. To o cztery tytuły mniej, niż w 2010. Pierwsze postanowienie na nowy rok: poprawić wynik.

      A tak wygląda moja lista osobista, czyli subiektywny TOP-10 za 2011:

      Pierwsza trójka, to jedyne w tym roku szóstki:

      1. Służące, Kathryn Stockett

      2. Miasto ryb, Natalka Babina

      3. Trzynasta opowieść, Diane Setterfield

      4. Lalki, Karolina Święcicka

      5. Ines, pani mej duszy, Isabel Allende

      6. Malarz cieni, Esteban Martin

      7. Pamiętnik pani Hanki, Tadeusz Dołęga-Mostowicz

      8. Za worek kości, Lluis-Anton Baulenas 

      9. Żniwo gniewu, Lucie Di Angeli-Ilovan

      10. Bękart ze Stambułu, Elif Şafak

       

      Podobnie jak rok temu sporządziłam też Antylistę. Tym razem są na niej tylko 3 pozycje, ułożone w przypadkowej kolejności, których czytanie nie było dla mnie żadną przyjemnością i których nikomu nie polecam. Oto one:

      Berżeretka bez przepisu, Krystyna Śmigielska

      Kot z jadeitu, Suzanne Brogger 

      Superbaba, Hera Lind

      

      Na zakończenie drugie postanowienie noworoczne, czyli wyzwanie czytelnicze na 2012, wymyślone przez autorkę bloga Wrota wyobraźni, do którego z chęcią się przyłączam. Wybieram odważnie poziom 4, czyli 16 lub więcej książek z własnej półki, które zamierzam przeczytać w 2012.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Podsumowanie roku 2011”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      niedziela, 01 stycznia 2012 19:33
    • Mariola, moje krople..., Małgorzata Gutowska-Adamczyk

      Na koniec jeszcze kilka zdań o kroplach. Książeczce, którą czyta się szybko i bezboleśnie i po której niewiele w głowie czytelnika pozostaje.

      Akcja powieści dzieje się w prowincjonalnym dolnośląskim teatrze w listopadzie 1981 roku. Na przestrzeni trzech tygodni w tym przybytku kultury ma miejsce ponadprzeciętna ilość zadziwiających zdarzeń, w efekcie których 13 grudnia na placu przed teatrem pojawią się czołgi...
      Książkę czyta się piorunem, do czego przyczynia się z pewnością styl powieści, przypominający nieco scenariusz sztuki teatralnej. Bohaterowie wchodzą i wychodzą, szukają i znajdują i nieustannie przy tym gadają... Jest trochę zabawnie, trochę ironicznie, trochę refleksyjnie. Szczerze pisząc spodziewałam się jednak czegoś więcej.

      Jeden z moich czytelniczych planów na 2012 to lektura trylogii o cukierni, mam nadzieję, że można się nią rozkoszować w spokoju i bez pośpiechu....

      Ocena: +3/6

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      niedziela, 01 stycznia 2012 18:35
    • Służące, Kathryn Stockett

      Książkę Służące kupiłam już parę miesięcy temu, po serii pozytywnych recenzji na wielu blogach. Przeczytać postanowiłam ją właśnie teraz, gdyż już za moment w moim kinie pojawi się jej ekranizacja, a ja wolę najpierw przczytać pierwowzór, a dopiero potem obejrzeć jego filmową wersję. Po prostu większą mam wtedy frajdę i mogę ocenić, na ile wizja reżysera pokrywa się z moją :))

      Nie zdziwię chyba nikogo pisząc, że lektura tej powieści była prawdziwą przyjemnością. Niezwykle istotne problemy poruszone przez autorkę, szczegółowo odmalowany świat białych i (nie znoszę tego słowa) kolorowych mieszkańców Jackson, galeria barwnych i różnorodnych postaci oraz wspaniały styl i świetne tłumaczenie to tylko niektóre z zalet książki. Bardzo ciekawe wydało mi się także posłowie autorki wyjaśniające motywy, które sprawiły, że postanowiła napisać powieść na ten - trudny do dziś - temat. Mimo faktu, iż obawia się, że napisała zbyt mało, że "... życie wielu czarnych kobiet pracujących w domach w Missisipi było znacznie gorsze" (str. 580) jej przesłanie jest klarowne i zrozumiałe. Wspomniana oszczędność świadczy, moim zdaniem, o klasie jej pisarstwa.

      Jako hobby-feministkę uderzył mnie także genialnie przedstawiony przez autorkę temat społecznej roli, jaka w Ameryce lat 60-tych przypadała kobietom z tzw. wyższych sfer. Utarte wzorce, zakłamanie, wszechobecna gra pozorów, a pod tą maską samotność, niepewność i często także depresja. Rzesze znudzonych, niewykształconych i niedocenianych kobiet, które nie pracowały, nie zajmowały się dziećmi, a całe dnie spdzały na graniu w brydża, działalności charytatywnej, zakupach i plotkowaniu - niekoniecznie w tej kolejności. Świat białych pań, który nawet dla ich własnych mężów stanowił inny wymiar, do którego nie mieli wstępu. W postaci Hilly Stockett skumulowała wszystkie negatywne cechy takiej sfrustrowanej kobietki, charakteryzując przy tym kolejny ewenement amerykańskiego społeczeństwa. Mam na myśli znaną także z wielu filmów tendencję do wybierania niekwestionowanego lidera danej grupy, któremu jej członkowie muszą się podporządkować, gdyż w przeciwnym razie narażają się na krytykę lub wręcz ostracyzm. Sprzeciwienie się takiej na przykład Hilly, nawet w najbardziej banalnych sytuacjach to bohaterstwo, na które rzadko kto się decyduje. Mogłabym tak długo, gdyż wiele wątków i tematów poruszonych w Służących skłoniło mnie do refleksji i przemyśleń... Ale kończę już, a książkę polecam!

      Ocena: 6/6

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Służące, Kathryn Stockett ”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      niedziela, 01 stycznia 2012 18:18
    • Update

      Chwilkę mnie tu nie było, a przerwa związana była ze świątecznym wypadem na plażę. W związku z tym darowałam sobie bożonarodzeniowe życzenia i nie wklejałam zdjęć choinki.Ale to było w 2011...

      Dzisiaj, już w nowym roku, przy dźwiękach trójkowego topu wszech czasów wrzucam zaległe recenzje trzech ostatnich przeczytanych w 2011 książek. Na koniec zrobię jeszcze małe książkowe podsumowanie minionego roku i zaprezentuję nowe czytelnicze wyzwanie, do którego z chęcią się przyłączę.

      Życzę Wam, Kochani, szęśliwego Nowego 2012 Roku -  przede wszystkim wielu wspaniałych chwil z książką w ręku!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      niedziela, 01 stycznia 2012 17:47
    • Lalki, Karolina Święcicka

      Monika jest młodą mamą, która świadomie zdecydowała się na dziecko oraz na chwilową rezygnację z kariery i roczny urlop wychowawczy. Szybko okazało się jednak, że dwunastogodzinna praca w roli prawej ręki szefa w agencji reklamowej to pikuś w porównaniu z obowiązkami towarzyszącymi opiece nad noworodkiem i tzw. "prowadzeniem domu". Zwłaszcza, jeśli babcia nie widzi się w roli babci i nie pała chęcią zajęcia się wnuczęciem, a mąż, mimo powiększenia rodziny, nadal ma dwunastogodzinny dzień pracy i częste wyjazdy służbowe.

      Chcąc uciec od codzienności i zapewnić sobie odrobinę rozrywki Monika zaprzyjaźnia się z nową sąsiadką i odkrywa w sobie miłość do japońskich lalek. Nie domyśla się nawet, że niewinne z pozoru zajęcie, doprowadzi do dramatycznych wydarzeń...

      Karolina Święcicka popełniła powieść, którą bardzo przyjemnie i szybko sie czyta. Jako mama trójki dzieci doskonale zna blaski i cienie macierzyństwa, a słodko-gorzkie przemyślenia na ten temat sprawnie włożyła do głowy swojej głównej bohaterki. Dzięki temu czytanie Lalek przypomina nieco pogaduszki z przyjaciółką. Takie szczere i od serca. Na zmianę z historią Moniki poznajemy szereg informacji na temat lalek, czarnej magii i okultyzmu, które to powoli składają się w jedną całość, która prowadzi do interesującego finału.

      Lalki to powieść warta przeczytania i gorąco ją polecam! Z niecierpliwością czekam na kolejną książkę Karoliny Święcickiej! Oby więcej w 2012 tak udanych debiutów!

      Ocena: 5/6

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      niedziela, 01 stycznia 2012 17:02

Zakładki

Kanał informacyjny