Według Agi

książki, filmy, podróże, koty i takie tam różne...

Wpisy

  • wtorek, 19 stycznia 2010
  • piątek, 08 stycznia 2010
    • Ostatnie lato, Catrin Collier

      Przyglądając się okładce miałam pewne obawy, czy przypadkiem nie trzymam w ręce tkliwego, źle napisanego i jeszcze gorzej przetłumaczonego romansu. Jednak, jak głosi mądrość ludowa, nie oceniłam książki po okładce, tylko zabrałam się do czytania. I dobrze!

      Główną bohaterką powieści jest osiemdziesięcioletnia Charlotte, mieszkająca w USA ilustratorka bajek dla dzieci. Na wieść o trawiącej ją nieuleczalnej chorobie postanawia wybrać się w towarzystwie wnuczki do swojego rodzinnego domu, który musiała opuścić w styczniu 1945 roku. Dom ten znajduje się w okolicach dzisiejszego Olsztyna. Podczas podróży Charlotte czyta swój pamiętnik, który zaczęła pisać jako osiemnastolatka i który towarzyszył jej przez całe dorosłe życie. Jego treść przeplata się z relacją z podróży do Europy. Mamy więc dwie historie w jednej, o tyle ciekawe, że ich autorka napisała Ostatnie lato po lekturze pamiętników swojej babci i prababci - książka zawiera zatem wątki autobiograficzne.

      Czytałam powieść Collier nie mogąc się od niej oderwać. Na pierwszych stronach poznajemy młodą, naiwną dziewczynę, której głównym problemem są kłótnie ze starszą siostrą. Jednak nadchodzi wrzesień 1939 roku i rozpoczyna się wojna, która bardzo szybko dociera także do Prus Wschodnich i majątku rodziców dziewczyny. Ojciec umiera, bracia zostają wysłani na front, siostra wyjeżdża do Berlina, matka traci kontakt z rzeczywistością i młoda Charlotte sama musi poradzić sobie z ciężką wojenną rzeczywistością i potworną wiedzą o prawdziwym obliczu wojny, który dociera do niej w miarę upływu czasu. Interesujące jest także tło powieści, niezbyt często spotykane dotychczas w literaturze polskojęzycznej, czyli relacja wojenna pisana z perspektywy niemieckiej kobiety.

      Jednak Ostatnie lato to także książka o miłości, miłości która uskrzydla i daje nadzieję, pozwala przeżyć, a nas - czytelniczki cholernie wzrusza. A zatem: gorące kakao, ciepły koc i Ostatnie lato!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      piątek, 08 stycznia 2010 17:10
    • Oszukana

      Drugi ze wspomnianych filmów to Oszukana (ang. Changeling) z bardzo dobra rolą Angeliny Jolie. Zdania na temat tego filmu i kreacji aktorskiej Jolie są wśród internautów podzielone, żeby nie powiedzieć skrajne: jedni się filmem zachwycają inni sądzą, że to gniot. Cóż, ja należę do tej pierwszej grupy, co w sumie jest logiczne: w innym przypadku nie pisałabym o nim...

      No to najpierw o treści filmu: historia oparta na prawdziwych wydarzeniach rozegrała się pod koniec lat dwudziestych w Los Angeles. Christine Collins (A. Jolie) jest matką samotnie wychowującą siedmioletniego syna. Któregoś dnia po powrocie z pracy zauważa, że dziecko zniknęło. Kobieta rozpoczyna walkę o odnalezienie chłopca. Skorumpowani i bezradni urzędnicy za wszelką cenę chcą pozbyć się odpowiedzialności i jak najszybciej zakończyć sprawę. Pod naciskiem prasy i opinii publicznej policjanci przekazują Collins odnalezionego chłopca, który jednak nie jest jej dzieckiem. Im głośniej matka krzyczy i walczy o poznanie prawdy, tym bardziej policja stara się ja uciszyć - kobieta ląduje w szpitalu dla nerwowo i psychicznie chorych...

      Nie zdradzę dalszego ciągu, ani tym bardziej zakończenia, chcę jeszcze napisać o tym, co mnie w tym filmie szczególnie ujęło. A mianowicie: wyjątkowy klimat i niepowtarzalna atmosfera lat dwudzestych, świetnie przedstawiona do najdrobniejszego szczegółu.  Film jest powolny - nie ma w nim pościgów, wybuchów i efektów specjalnych. Wiele rzeczy pozostaje niedopowiedzianych. I to chyba właśnie ta wyjątkowa atmosfera urzekła mnie najbardziej. Polecam!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      piątek, 08 stycznia 2010 11:31
    • Crossing over

      W ostatnim czasie obejrzałam dwa filmy, które zrobiły na mnie duże wrażenie i w dodatku miejscem akcji obu jest Los Angeles. Ale to już by było na tyle elementów łączących...

      Pierwszy z nich to Crossing over ze znakomitym Harrisonem Fordem w roli głównej. Aktor gra policjanta zajmującego się przypadkami nielegalnych imigrantów. Film opowiada historie kilku pozornie nie związanych ze sobą osób. Jednak już po kilku minutach okazuje się, że wszyscy są w USA nielegalnie i głównym celem jest dla nich zdobycie wymarzonej zielonej karty. Bohaterowie filmu pochodzą z różnych krajów, różnią się także wiekiem, sytuacją rodzinną, statusem społecznym. Jednak legalizacja pobytu w Stanach stanowi podstawę ich egzystencji.

      Sądzę, że twórcom filmu świetnie udało się przekazać atmosferę niepewności i zagrożenia, która towarzyszy bohaterom w ich codziennym życiu. Jest ono często wypełnione przemocą, nieustannym lękiem i brakiem możliwości decydowania o własnym losie. Film ukazuje także machanizm działania amerykańskich urzędów imigracyjnych, policji, FBI. Obraz jaki się z tego wyłania jest przerażający: paranoja, idiotyczne przepisy, korupcja i dwulicowość. Tę ostatnią świetnie przedstawia jedna z ostatnich scen filmu, kiedy kilku bohaterów bierze udział w ceremonii nadania obywatelstwa.

      Crossing over jest przejmujący i smutny. Ale z całą pewnością warty obejrzenia.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      piątek, 08 stycznia 2010 11:08
  • wtorek, 05 stycznia 2010
  • poniedziałek, 04 stycznia 2010
    • Śmierć w Breslau, Marek Krajewski

      Pierwsza przeczytana książka z małej sterty przyniesionej przed Świętami z biblioteki. W zapowiedzi napisałam: "mam co chciałam" i nie zawiodłam się...

      Miałam przyjemność brać udział w spotkaniu z autorem przed mniej więcej dwoma laty. Już wtedy solennie sobie obiecałam sięgnąć po jego książki. Trochę to potrwało, ale pierwszą część przygód komisarza Mocka mam za sobą. Powieść jest pesymistyczna, ponura i mroczna. Aż ciarki chodzą po plecach podczas lektury. Ale wciąga i to bardzo oraz, jak każdy porządny kryminał, trzyma w napięciu do ostatniej strony.

      Już samo miejsce i czas akcji: Wrocław w okresie międzywojennym, a dokładniej na początku lat trzydziestych, są wyjątkowe, jak na kryminał. Na stworzoną przez Krajewskiego ponurą atmosferę składają się: skomplikowany charakter głównego bohatera, brutalne, podwójne morderstwo, nad którym pracuje oraz z specyfika czsu, w którym to wszystko się dzieje. Pierwsze prześladowania Żydów, rosnąca potęga SS i poparcie dla nazistów, wpływy "starej" niemieckiej arystokracji, elementy orientalne i tejemnicze historie rodzinne - to wszystko odnajdziemy w tej książce. Mnie się bardzo podobała i z pewnością sięgnę po kolejne części. Choć nie wszystkie na raz - to może grozić zwątpieniem w dobro ludzkiego charakteru... 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      agussiek
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 04 stycznia 2010 14:39
  • niedziela, 03 stycznia 2010

Zakładki

Kanał informacyjny