Według Agi

książki, filmy, podróże, koty i takie tam różne...

Wpis

niedziela, 26 sierpnia 2012

Wschodnioeuropejskie koty

Tydzień już minął od powrotu z naszych wakacyjnych wojaży. Czas więc zabrać się za nadrabianie blogowych zaległości. A plany mam ambitne. Przedstawię kilka miejsc, które odwiedziliśmy w krótkich relacjach, na napisanie czekają cztery recenzje przeczytanych książek, a stos urlopowych zdobyczy został sfotografowany i też będzie miał swoje pięć minut.
Ale zacznę od kotów. Dawno, bo ponad rok, minął od umieszczenia ostatnich kocich zdjęć na tym blogu, czas to naprawić.
Moim skrytym planem na jesień jest przejrzenie zdjęć z ostatniego roku i nadrobienie kocich zaległości. Póki co prezentuję koty najświeższe. Komentarz przy każdym zdjęciu pozwoli Wam, mniej więcej, zorientować się w naszej wakacyjnej trasie. Miłego oglądania!

Kot sklepowy. Na jednej z uliczek bukaresztańskiej starówki ta dorodna trikolorka pilnowała wejścia do sklepu z używanymi ubraniami i dodatkami. Nawet dała się pogłaskać :)

 

Kot portowy. Podczas podróży statkiem po Delcie Dunaju, a konkretniej podczas postoju wymuszonego koniecznością przesiadki, oczekiwanie na mniejszą łódź umilał nam ten szaro-biały, nad wyraz miziasty kocur.

 

Kot barowy. W niewielkiej knajpce przy plaży, nie zważając na gości i obsługę, leniwie drzemał pod stołem ten oto osobnik. Dobranoc.

 

A to już okolice Jałty. A konkretnie niewielki placyk, tuż przed windą na plażę... Ten kociak miał towarzysza, który niestety na mój widok umknął w krzaki i nie chciał się więcej pokazać. Może nie lubi natrętnych turystów....

 

Tego samego dnia, chwilę później, podczas wędrówki plażą do domu natknęłam się na tę przepiękną kocią rodzinę. Był jeszcze drugi maluch, w identycznych jak matka barwach, ale jakoś nie zmieścił się już w kadrze, niestety. Były to niezwykle płochliwe, dzikie koty, które z zapartym tchem obserwowałam czekając na udane ujęcie. Jak widać - opłaciło się  :)

 

Kot dworcowy. A może powinnam napisać kasowy? No nie wiem sama. Ten osobnik drzemał sobie w najlepsze (było w końcu już po 23:00) przed okienkiem kasy biletowej na dworcu autobusowym w Jałcie. Po tym jak go obudziłam pozował z gracją :)

 

Kot domowy. Fantastyczny, puchaty mieszkaniec naszej jałtańskiej kwatery. Był biały, miał cudne żółte oczy i przychodził się miziać do gości... Idealny gospodarz!

 


Kocie trio (Tak, dobrze liczycie. Trzeci kot zwiał.) okupujące trawnik w porcie w Simferopolu.
Z dystansem. Ze spokojem. I zielenią w tle.

 

Absolutna kocia GWIAZDA całej dzisiejszej serii. Gospodyni sklepu jubilerskiego mieszczącego się na głównym deptaku Odessy. Pilnie strzegła wejścia do sklepu, a licznym paparazzi (tak, nie byłam jedyna...) pozowała z dumą i odrobiną znudzenia - bo ileż można....

 


Mijając liczne bramy i podwórza podczas spacerów po Odessie, warto było zaglądać do środka, gdyż dawało to szanse na spotkanie kocich mieszkańców. Cała trójka ze zdjęcia gospodarzyła na jednym podwórku...

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
agussiek
Czas publikacji:
niedziela, 26 sierpnia 2012 19:36

Polecane wpisy

  • Futrzaki ze Stambułu

    Stambuł to niewątpliwie miasto kotów. Żyją ich tam tysiące i z tego, co zaobserwowałam, wiedzie im się raczej dobrze, albo bardzo dobrze. Są dokarmiane przez lu

  • Ateńskie koty

    Ubiegły tydzień spędziliśmy w dwóch wyjątkowych miastach, w których tradycyjnie fotografowałam koty. Pierwsze z tych miejsc to Ateny. Bardzo ciężko było uchwyci

  • Koty z Korfu

    Grecja słynie między innymi z faktu, że roi się tam od kotów. Tych pięknych, oswojonych i zadbanych, ale niestety także od Tych dzikich, wygłodzonych i chorych,

Komentarze

Dodaj komentarz

  • nutta napisał(a) komentarz datowany na 2012/08/26 21:00:17:

    Ten kot dworcowy pewnie był pierwszy w kolejce po bilet;)

  • Gość Sylwia Kubryńska napisał(a) z *.static.amelek.eu komentarz datowany na 2012/08/31 11:27:22:

    Świat bez kotów byłby płaski

Dodaj komentarz

Zakładki

Kanał informacyjny