Według Agi

książki, filmy, podróże, koty i takie tam różne...

Wpis

poniedziałek, 16 lipca 2012

Jedwab, Penny Jordan

Jedwab to pierwsza część tzw. jedwabnej trylogii autorstwa Penny Jordan i pierwsza w ogóle książka tej autorki, po którą sięgnęłam. Pierwsza, ale z pewnością ostatnia. Z przykrością muszę (po prawie czteromiesięcznym podczytywaniu) stwierdzić, że powieść nie ma w sobie niczego, co skłoniłoby mnie do kontynuacji literackiej znajomości z autorką.

Okładka zapowiada i kusi: "Czasy wielkiego splendoru, życia na światowym poziomie i upadku moralności. Poznaj skandale tego burzliwego okresu w dziejach Europy i świata - przenieś się do pełnej przepychu dekadencji arystokratycznego Londynu, palarni opium na Dalekim Wschodzie, najmodniejszych butików Paryża oraz opanowywanego przez nazistów Berlina."
Tyle zapowiedzi. A co znalazłam w środku? Historię młodej dziewczyny o imieniu Amber - sieroty, wychowywanej przez despotyczną babkę. W wyniku młodzieńczej nierozwagi Amber zostaje zmuszona do wyjścia za mąż bez miłości. Ale się nie poddaje i walczy o realizację swoich marzeń oraz prawdziwą miłość.... bla bla bla...
Co jeszcze możemy tu znaleźć? Nierówną akcję: momentami, przez wiele stron, nie dzieje się nic, główna bohaterka skupia się na kontemplowaniu dzieł sztuki albo pogody, innym razem za natłokiem wydarzeń ciężko nadążyć. Podobnie rzecz się ma ze skokami w czasie, które są bardzo nierównomierne - moim zdaniem kolejny dowód na nieporadny warsztat pisarski autorki. Zwłaszcza pod koniec powieści często miałam wrażenie, że gdy kończyły jej się pomysły, jak dokończyć dany wątek, przenosiła po prostu swoich bohaterów kilka lat w czasie i w ten sposób rozwiązywała problem. Amber, która być może w zamierzeniu pani Jordan miała być barwną, interesującą kobietą jest nudna i bezbarwna, momentami niemalże apatyczna. Opisywane wydarzenia są przewidywalne, postacie schematyczne, niedopracowane i płytkie. Wszystkiego za dużo (blichtru, przepychu, skandali i tajemnic), a jednocześnie za mało treści, za mało głębi. Powieść jest, według mnie niedopracowana i powierzchowna. Irytuje słaby język, któremu nie pomaga ani akcja, ani bohaterowie.
Może to moja wina. Może za wiele oczekiwałam. Ale to chyba moje prawo, jako czytelniczki, spodziewać się po książce dobrej rozrywki i pewnego literackiego poziomu. Tu go niestety nie znalazłam. Po kolejne części nie sięgnę i nie książki nie polecam.

Ocena: 2/6 (za Londyn i fakt, że nie cisnęłam książką w kąt)

WYZWANIE 2012
Książki z mojej półki

Cel: 20
Przeczytanych: 6

Zostało: 14

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
agussiek
Czas publikacji:
poniedziałek, 16 lipca 2012 21:57

Polecane wpisy

  • Księga domu Szeferów, Tamar Yellin

    Żałuję, że nie mogłam poświęcić tej opowieści więcej czasu i uwagi. Należy ona bowiem bez wątpienia do tych powolnych, nieśpiesznych lektur, przy których kolejn

  • Blog osławiony między niewiastami, Artur Andrus

    Grubaśna księga autorstwa mistrza Andrusa towarzyszyła mi przez wiele tygodni. Leżała na nocnej szafce i mogłam jąsobie podczytywać po kawałeczku, dawkując przy

  • Magnetyzer, Konrad T. Lewandowski

    Już jakiś czas temu miałam okazję przeczytać pierwszy tom przygód komisarza Jerzego Drwęckiego, stojącego na straży prawa i porządku w międzywojennej Warszawie,

Zakładki

Kanał informacyjny