Według Agi

książki, filmy, podróże, koty i takie tam różne...

Wpis

środa, 16 maja 2012

Londyńczycy, Ewa Winnicka

Już ponad dwa tygodnie minęły od lektury Londyńczyków, ale bardzo mi zależy na podzieleniu się kilkoma uwagami na temat tego niewielkiego tomiku.

Autorka w dziewięciu reportażach-esejach naświetla kilka interesujących aspektów dotyczących polskiego rządu w Londynie oraz związanych z nim środowisk. Porusza tematy, których próżno szukać w książkach historycznych. Zaliczają się do nich między innymi trudności w porozumieniu z Brytyjczykami polegające nie tyle na słabej znajomości języka, ale o wiele bardziej na kompletnej nieznajomości różnic kulturowych. Przykład: ""Biorą za aprobatę swoich poglądów nasze przyjazne, a nawet wylewne podejście do nich - pisał Hankey [o generałach Andersie i Sikorskim] - Ulegają nagminnemu złudzeniu, biorąc nasze ciepłe stosunki urzędowe za dowód serdecznej przyjaźni." Politycy brytyjscy mają teraz problem: jak technicznie wyraźić uprzejmą obojętność." (str. 105)

Reportaże Winnickiej pozwalają uświadomić sobie wiele faktów znanych z historii i powiązać wątki. Z przemysleń tych wyłania się niezbyt optymistyczny obraz. Polscy oficerowie przybywali do Londynu w glorii chwały, ale nie znając języka szbko poznawali prozę życia, zmuszeni do pracy w fabrykach, by jakoś utrzymać siebie i rodziny. Ich sytuacja w Anglii zależała od bieżącej sytuacji politycznej, stosunków kolejnych brytyjskich rządów z Rosją, itp...

Za niezwykle interesujące uważam także informacje o życiu prywatnym polskich imigrantów: jak na przykład ogólnie w książce ujęte ich związki z Brytyjkami, bądź też bardzo osobista historia generała Andresa, ukazujaca go nie w roli bohatera, a kochanka raniącego wierną żonę, która niczym Penelopa oczekiwała sześć lat na jego powrót... Rozmowy z dziećmi owych wojennych imigrantów są dowodem na to, jak trudny i skomplikowany był ich los oraz jak niewielki mieli nań wpływ. Liczne materiały źródłowe stanowią dodatkowy plus książki znacznie ją wzbogacając.

Irytowało mnie jedynie, że pod zdjęciami barakowało podpisów. Niby wiem, że to przypadkiem odnalezione fotografie bezimiennych ludzi, którzy w większości pewnie od dawna już nie żyją, ale i tak mi to przeszkadzało.

Zainteresowanym tematem serdecznie polecam.

Ocena: 5/6



WYZWANIE 2012
Książki z mojej półki

Cel: 20
Przeczytanych: 4

Zostało: 16

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
agussiek
Czas publikacji:
środa, 16 maja 2012 19:46

Polecane wpisy

  • Księga domu Szeferów, Tamar Yellin

    Żałuję, że nie mogłam poświęcić tej opowieści więcej czasu i uwagi. Należy ona bowiem bez wątpienia do tych powolnych, nieśpiesznych lektur, przy których kolejn

  • Blog osławiony między niewiastami, Artur Andrus

    Grubaśna księga autorstwa mistrza Andrusa towarzyszyła mi przez wiele tygodni. Leżała na nocnej szafce i mogłam jąsobie podczytywać po kawałeczku, dawkując przy

  • Magnetyzer, Konrad T. Lewandowski

    Już jakiś czas temu miałam okazję przeczytać pierwszy tom przygód komisarza Jerzego Drwęckiego, stojącego na straży prawa i porządku w międzywojennej Warszawie,

Zakładki

Kanał informacyjny